zapiski filozofującego rowerzysty i miłośnika podkastów Bez ipoda nie da się filozofować
Blog > Komentarze do wpisu

Filozofia Wittgensteina rodziła się w Tarnowie

 

Na stronie internetowej poświęconej kulturze w Galicji znalazłem następujący wpis:

 

Co ciekawe wielu wybitnych autriackich ludzi nauki i kultury miało związki z Galicją np. Ludwig Wittgenstein - jest staranie podtrzymywana "legenda", iż kiedy służył w czasie I wojny jako oficer w techniczny na kanonierce stacjonującej na Wiśle w Krakowie jacyś profesorowie UJ przemycali mu korespondecję z Bertrandem Russelem, z który utrzymywał przed wojna intensywny kontakt (była wojna więc nie mógł czynny cesarski oficer korespondować z profesorem z kraju wroga - Russel wtedy był profesorem Oksfordu). Nadto ponoc to w Tarnowie w czasie tej służby w Galicji (a trwała ona prawie 2 lata) nabył i przeczytał niemieckie wydanie Tołstoja, którą to lekturę sam pózniej uznał za przełom w kształtowaniu swoich poglądów.
zatem nasi górą! Hoch!

Na szczęście dzięki nowej książce o rodzinie Wittgensteinów wiemy już więcej na ten temat (przytaczam w tłumaczeniu).

"Ludwig (...), który obecnie odnazł się w przyjaźni z ateistami Bertrandem Russellem i George'm Moore'm był zagubioną duszą, która we wczesnych miesiącach wojny nie szukała świadomie Boga, ale i tak znalazła go w małej księgarni w barokowym mieście Tarnów, dwadzieścia pięć mil od Krakowa. Kupił tam tę książkę po prostu dlatego, że była jedyną książką w księgarni - i samo to Wittgenstein potraktował jako znak. Było to niemieckie tłumaczenie Ewangelii w streszczeniu Lwa Tołstoja - redakcji czterech ewangelii nowotestamentowych, z wyłączeniem tych części oryginału, których Tołstoj nie aprobował (...) Praca ta bardzo oddziałała na Wittgensteina, który żarliwie ją pochłaniał, nosząc ją ze sobą wszędzie, dokąd się udawał. "Książka ta właściwie utrzymywała mnie przy życiu", później mówił przyjacielowi. Jego ówcześni towarzysze z uwagi na jego ekscentryczność nazywali go "der mit dem Evangelium" - "Człowiek z ewangelią".

To, w jaki sposób ewangelia Tołstoja wpłynęła na Tractatus Logico-Philosophicus, jest tematem zbyt długim jak na wpis w blogu. Natomiast podobieństwa formalne są dość oczywiste, nawet jeśli pozostawimy dwa fragmenty przytoczone w książce w ich angielskiej wersji:

Tołstoj:

1.1. The foundation and beginning of all things is the understanding of life.

1.2. The understanding of life is God

1.3. All is built upon the understanding of life, without which there can be no living.

1.4. In this is true life.

1.5. This understanding is the light of truth.

 

Wittgenstein:

1.1. The world is all that is the case.

1.2. The world is the totality of facts not of things.

1.3. The world is determined by the facts and their being all the facts.

1.12. For the totality of facts determines what is the case.

1.13. The facts in logical space are the world.

 

Tarnów (miasto zupełnie mi nieznane) jest zatem wittgensteinowskim Damaszkiem. Tutaj w duchu bardzo mistycznym zaczęła wyłaniać pewna odmiana filozofii analitycznej, która zdominowała wiek dwudziesty. Jak by to paradoksalnie nie brzmiało, częściowo z religijnej inspiracji, poczęła się podstawowa książka pozytywizmu logicznego Tractatus Logico-Philosophicus. Czy po stu latach można jeszcze odnaleźć dom, w którym mieściła się księgarnia z jedną jedyną książką? Szkoda, że Wittgensteinowi nie towarzyszył Jarosław Haszek, który w Szwejku bardzo realistycznie opisał inne galicyjskie miasto - Sanok. Czy mimo to możemy liczyć na małe muzeum? Tablicę pamiątkową? A może informację na wikipedii w haśle Tarnów? (ja nie umiem tego zrobić) Turystyka nie będzie wielka, ale zawsze ktoś przyjedzie.

 

W Tarnowie na pewno uczą filozofii, bo jest tam sekcja Wydziału Teologicznego Papieskiej Akademii Teologicznej. Czy to by pomogło? Nie wiadomo. Wittgenstein, jak widać, nie był wrogiem Boga. Ale czy byłoby mu dobrze z teologami. Chyba uważał Boga za coś, o czym nie można mówić. A o czym nie można mówić ....

 

 

cytaty

 

str. 102 - 104

 

Alexander Waugh "The House of Wittgenstein. Family at war"

wtorek, 17 listopada 2009, markiz.witkowski

Polecane wpisy

  • Instrumentum vocale

    Ostatnio były wybory prezydenckie i chyba już większość ludzi zapomniała, jak miesiąc temu wielkie namiętności wśród polemistów rozpalały stenogramy za katastro

  • Język prywatny?

    (dom, w którym W. mieszkał w Cambridge) Większość ludzi uważa, że kiedy używają takich słów jak „ból”, mówią o swoim uczuciu lub wrażeniu. Prawie na

  • Wittgenstein i jego rodzina

    Na pewno nie będzie o pogrzebaczu, chociaż książka Wittgenstein’s Poker spółki Edmons/Eidinow jest tu głównym źródłem. John Perry, wychowany na autorze Tr

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/11/20 21:16:43
Kolejny ciekawy wpis, aha wiesz zapomniałeś o późnym Wittgensteinie mentorze takich osób jak Geach i Ascombe- i nie przesadzałbym z ową wagą traktatu dla koła wiedeńskiego, szybko przestał sie podobać jego członkom.
-
2009/11/21 13:22:25
Wittgenstein zawsze pozostanie filozofem kontrowersyjnym. Czy pozostanie wpływowym? Na pewno wiek dwudziesty należał do niego i to w obu wcieleniach. Jeżeli nawet Koło Wiedeńskie go porzuciło, to nie zapomniała o nim filozofia analiityczna, nawet u nas w Polsce, dość wspomnieć Wolniewicza i Suszkę. Wittgenstein nie jest moim ulubionym filozofem. Chyba nie mam w tej chwili takiego. Każdy może się obecnie zapisać. Ale nie można interesować się dwudziestowieczną filozofią bez zainteresowania Wittgensteinem. Stąd Tarnów musi się pojawić na filozoficznej mapie.

To bardzo dobrze, że wspomniałeś małżeństwo Geachów. Filozofowie analityczni a zarazem wierzący katolicy. Geach na dodatek (dość) biegle mówił po polsku. Profesor Jerzy Pelc gdzieś pisze, że Geach był pochodzenia polskiego (po ojcu). Dla Geachów mam bardzo ciepłe uczucia. Geach często przyjeżdzał do Polski, prowadził w Warszawie wykłady (po polsku). Miałem przyjemność tłumaczyć na polski jego artykuł. Profesor Geach miał ciekawe, kaligraficzne pismo przypominające trochę gotyk (o ile można zaufać dziurawej pamięci). Nie czytało się tego dobrze. Przypominam sobie taki młodzieńczy błąd tłumacza. Zamiast "for parity's sake" przeczytałem "for purity's sake". Profesor setnie się uśmiał. Artykuł był chyba o logice średniowiecznej, o czym ja nie miałem (i wtedy i dzisiaj pojęcia). Posiłkowałem się jakąś angielską książką do logiki średniowiecznej, którą kupiłem w antykwariacie. Profesor jak to zobaczył poprosił mnie, żebym mu tę książkę sprzedał. Okazało się, że Geach ma dziwne hobby. Był kolekcjonerem złych podręczników logiki.

Gdy kraj otrząsał się z komunizmu, ja biedowałem w Londynie. Ale ciągnęło mnie jeszcze do filozofii. Profesor Geach zaprosił mnie do Cambridge, gdzie mieszkał (chociaz uczył już wtedy w Leeds) i załatwił mi wejściówkę do British Library. W tamtych czasach możliwość korzystania z tej słynnej czytelni była rzadkim przywilejem. Nie wpuszczano tam ludzi jak do BUW-u. List pojecający Geacha sprawdzano bardzo dokładnie między innymi w taki sposób, że sprawdzano w katalogu bibliotecznym, kto to jest Geach i czy biblioteka posiada jego książki.

Dziś British Library już dawno nie ma w British Museum. Ma swój własny gmach. Przez jakiś czas do słynnej okrągłej czytelni wchodziło sie tak po prostu z ulicy, mieściła się tam biblioteka miejska z nowozakładanym księgozbiorem. Ale potem dyrekcja muzeum zmieniła koncepcję. W okrągłej sali zrobiono chyba luksosową salę wystawową, a magazyny przerobiono na dużą agorę, gdzie w założeniu powinni się spotykać i odpoczywać zwiedzający. Dużo przestrzeni jak w Pergamon Museum.

Miało być o Wittgensteinie a wyszło o Geachu. O polszczyźnie profesora Geacha funkcjonuje kilka anegdot. Geachowie mieli chyba siedmioro dzieci. Któryś polski profesor zapytał Petera Thomasa, jak sobie państwo dajecie radę z zajmowaniem się dziećmi, kiedy zarówno Geach jak i jego żona Pani Profesor Anscombe prowadzą wykłady i piszą książki. Geach odpowiedział: "Mamy dobrą służebnicę".

Prawdziwy katolik, chociaż wittgensteinista. Chyba jeszcze żyje.
-
2009/11/22 15:20:27
Wedle mych informacji żyje.

Ps: Jaki jest tytuł owej książki o Wittgensteinie i Tarnowie?
-
2009/11/22 15:47:18
Alexander Waugh "The House of Wittgenstein. Family at war"

Bloomsbury Publishing, London, New York and Berlin

paperback edition 2008

istotne informacje są zawarte na stronie 103 i 104
-
Gość: a.sypek@interia.pl, *.net131.okay.pl
2013/05/18 21:51:52
Prawdopodobnie była to znana księgarnia Zygmunta Jelenia przy placu Kazimierza Wielkiego w Tarnowie. Kamienica istniej do dnia dzisiejszego. Zamieszczam ą na FB.