zapiski filozofującego rowerzysty i miłośnika podkastów Bez ipoda nie da się filozofować
Blog > Komentarze do wpisu

Sartre z papierośnicą

Jestem dualistą przede wszystkim dlatego, że trudno mi zaprzeczyć, że mam do swoich stanów psychicznych prywatny, niematerialny, „kartezjański” dostęp. Nie zwalnia mnie to jednak z szukania argumentów obalających moje stanowisko filozoficzne.

Jest ich parę, ale najbardziej podoba mi się argument, który nie zawsze jest wspominany. A musi on być dobry, bo głoszą go przedstawiciele zarówno filozofii anglosaskiej, jak kontynentalnej (cokolwiek miałoby to znaczyć).

Kartezjusz głosił mniej więcej tyle, że jeśli nawet we wszystko wątpię, to zdaje sobie z tego sprawę. Więc w jakiś sposób myślę. Wydawałoby się, że jest to oczywisty, wręcz banalny argument.

Jednak nie musi być prawdziwy. Jean Paul Sartre i Gilbert Ryle zwracają uwagę, że przeważnie nie jest tak, że myślę o czymś (na przykład o wakacjach) i równocześnie zdaję sobie z tego sprawę. Zdam sobie z tego sprawę dopiero za moment. Na razie myślę o wakacjach a potem dopiero o myśleniu o wakacjach. Introspekcja to pewnego rodzaju wspomnienie, odnoszące się co prawda do bardzo niedawnej przeszłości, ale jednak.

Sartre podaje przykład z papierosami. Jest wojna i papierosy racjonują. Gorączkowo przeliczam papierosy w papierośnicy, żeby sprawdzić, czy wystarczy mi ich do końca miesiąca. Czynię to zupełnie bezrefleksyjnie. Dopiero jak mnie kto zapyta, uświadomię sobie, co robię, i bez trudu dam właściwą odpowiedź, dotyczącą jednak tego, co robiłem przed małą chwilą. Przeżycie i świadomość tego przeżycia to nie są stany równoczesne.

Ryle zwraca uwagę na to, że pogodzenie świadomości I samoświadomości bywa czasami co najmniej psychologicznie trudne, bo nie można być oszalałym z furii i równocześnie, na zimno, zdawać sobie z tego sprawę. Nie jest to też za bardzo potrzebne, bo chwilę potem, gdy ochłoniemy, zdamy sobie sprawę, że byliśmy wściekli. Wniosek: introspekcja jest retrospekcją.

Teraz wniosek. Jeżeli „postrzeganie wewnętrzne”, „postrzeganie naszych stanów wewnętrznych” jest w istocie wspomnieniem, to wszystkie nasze wspomnienia są z samej natury zawodne. (Temat ten także wałkował Wittgenstein przy okazji tzw. problemu języka prywatnego, który przy pewnym przeformułowaniu nie wydaje mi się taki głupi.)  Dlatego „Ja myślę” nie jest już filozoficznie pewne, choćbym sobie zdawał sobie z mojego myślenia sprawę, bo zdarzenie mentalne, z którego zdaję sobie sprawę, poprzedza sam fakt zdawania sobie sprawy. Nawet jeśli mam dostęp prywatny do swoich przeżyć psychicznych, to żadne z nich nie jest pewne (bo są zdarzeniami przeszłymi) i nie mogę na ich podstawie udowodnić niczego, np. tego, że istnieję, ale nawet tego, że mam świadomość.

Świadomość może być równie dobrze iluzją podawaną mi przez „kartezjańskiego” demona, który podsuwa mi fałszywe wspomnienia. Albo iluzją tego typu, które lubi obalać nauka, np. że to słońce wschodzi a ziemia stoi w miejscu

Istnienie świadomości jest równie niepewne, co istnienie materii.

 

Przeciwko argumentowi Ryle’a i Sartre’a można się bronić. Chyba nic mi nie zabrania myśleć o kilku rzeczach na raz. Tak jak w szkole równocześnie odrabiałem lekcje i jednocześnie słuchałem radia, albo (o zgrozo) oglądałem telewizję.  Ale to, co przedstawiłem powyżej, to groźna dla dualisty możliwość. Wyraża się ona hasłem „Introspekcja to retrospekcja”, prawdziwe zarówno zarówno dla Sartre’a jak i dla Ryle’a. Jest możliwe, że wszystkie kartezjańskie sądy mają właśnie taki charakter. Jest też możliwe, że nie mają. Ale kto to rozstrzygnie. Filozofowie zasiali zwątpienie.

Moje „ja” zawsze mi trochę ucieka w przeszłość. Nie daje się złapać

 

wtorek, 24 maja 2011, markiz.witkowski
Tagi: Kartezjusz

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/05/24 13:24:53
Wpisy, w których padają nazwiska znanych filozofów wymagają odpowiedniego udokumentowania. Oto właściwy cytat z Gilberta Ryle'a

There is one last objection to be made against the claim for introspection, that made by Hume. There are some states of mind which cannot be coolly scrutinised, since the fact that we are in those states involves that we are not cool, or the fact that we are cool involves that we are not in those states. No one could introspectively scrutinise the state of panic or fury, since the dispassionateness exercised in the scientific observation is, by the definition of panic and fury, not the state of mind of the victim of those turbulences. Similarly, since a convulsion of merriment is not the state of mind of a sober experimentalist, the enjoyment of a joke is also not an introspectible happening. States of mind such as these more or less violent agitations can be examined only in retrospect. Yet nothing disastrous follows from this restriction. We are not shorter of information about panic or amusement than about other states of mind. If retrospection can give us data we need for our knowledge of some states of mind, there is no reason why it should not do so for all. And this is just what seems to be suggested by the popular phrase to catch oneself doing so and so.
Gilbert Ryle The Concept of Mind p. 166, na googlu
-
2011/05/24 14:11:04
A skąd znam argument Sartre'a. Jak się domyślacie nie z lektury, tylko z drugiej ręki. Zacytuję tu omówienie przepisane z audycji "Cogito ergo sum" nadanej w ramach cyklu BBC IV "In Our Time", która została nadana i wypodkastowana 28 kwietnia tego roku.

A teraz cytat.

"First of all, [Sartre] says that Descartes argument trades on the assumption that whenever one is in a state of consciousness is also and simultaneously explicitly aware of being in that state. And Sartre says that in fact is not always the case. What is true, what is necessarily true about the mind is that one is capable of reflecting on the state one is in. But it is not true that one is always explicitly aware of that state simultaneous with being in that state. So that creates a certain kind of problem which Sartre summarises by saying that Cogito is not reflective, but prereflective. Being capable of reflecting on oneself is essentially the subjectivity, but it is not true that it always explicit. And that means that Descartes cannot assume that whatever state of consciousness one is in, one is simultaneously necessarily aware of being in that state. Without that assumption the Cogito argument, however one phrases it, is not going to work in the way Descartes thought it did.
The other problem that Sartre raises is that when one does activate that reflective capacity and does take one state of consciousness as an object, reflection, then one is no longer in that state of consciousness. Suppose that one is, to use one of Sartres examples, in a state of warfare, in which cigarettes are rationed and I am desperately counting cigarettes in my case to see if I have enough left enough to last me until the end of the month. But when I am focused entirely on that task there is no explicit reflective awareness of what I am doing. But when someone comes along the street and asks me what I am doing, I can perfectly and immediately tell them and the moment when I move into that state of reflecting what I was doing, i.e. counting the cigarettes, I am no longer counting them. I am now in a different state of consciousness which has as its object not the cigarettes in the case, but myself in the past counting those cigarettes. So the move from prereflection to reflection is also a change in the state of consciousness. And that means that time intervenes, between being in that state of awareness and being reflectively aware of being in that state. So the subject enters time."

No żeby juz postawić tak do końca kropkę nad i, to argumenty są na pewno Ryle'a i Sartre'a, ale wnioski moje.
-
2011/05/25 22:36:21
"Nawet jeśli mam dostęp prywatny do swoich przeżyć psychicznych, to żadne z nich nie jest pewne"

No ale już sam fakt tego że coś nie jest pewne dla mnie, udowadnia moje istnienie. Bo skoro coś nie jest pewne dla kogoś to musi istnieć ten ktoś dla którego to nie jest pewne.
-
2011/06/01 11:17:26
@illukiz Jeśli uznamy, że introspekcja to retrospekcja, to argument Kartezjusza jednak nie działa. Nie mogę sobie uświadomić, że wątpię, ale co najwyżej, że wątpiłem przed chwilą. A pamięć jest zawodna, może mnie zwodzić demon, matrix, itd. Na tym polega argument Ryle'a i Sartre.

Oczywiście nie musimy uznawać, że introspekcja to retrospekcja. Jest to tylko jednak z możliwości
-
2011/06/10 07:32:59
Marku zgadzam się z argumentami osnutymi na Sartrze i Wittgensteinie. Można je uogólnić następująco: 1. myślenie o papierosach i myślenie o tym myśleniu to dwa różne akty. 2. drugi jest aktem dotyczącym czegoś względem niego zewnętrznego. 3. zatem może być błędny.

pozdrawiam
Romek Godlewski
-
2011/06/10 13:06:31
Tak. Dodam tylko, że oba akty nie są równoczesne, więc poznawanie jednego przez drugi opiera się na pamięci. A pamięć potrafi być zawodna.

Dziękuję za lekturę