|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Jak fachowo wieszać
Tego nie wiedziałem. Jak donosi „India Toaday”, dopiero w tym roku można będzie przeprowadzić egzekucje zabójców Rajiva Gandhiego, który zginął dwadzieścia lat temu. Ale są dwa problemy. Po pierwsze, w Indiach jest coraz więcej przeciwników kary śmierci, którzy się przy tej okazji ujawnili. Po drugie, ponieważ wyroków śmierci wykonuje się jednak coraz mniej, trochę zardzewiała już sądowa infrastruktura uśmiercania. Krótko mówiąc, nie ma dobrych katów, chociaż jeszcze nie tak dawno, biznesem katowskim zajmowało się kilka pokoleń tej samej rodziny. Jak nie znajdą kata, to będą musieli znaleźć chętnego policjanta i strażnika. Ale żaden krawężnik czy klawisz się do tej roboty nie wyrywa. Poza tym nie wolno obniżyć standardów . „Bo chociaż Sąd Najwyższy nazywa wieszanie „najbardziej humanitarną” metodą egzekucji, to stryczek w niewłaściwym ręku może prowadzić do niewłaściwych konsekwencji. Lina musi być mocna, ale elastyczna. Pięć węzłów musi być we właściwych miejscach, by zminimalizować ból. Zadzierzgnięcie musi też być w sam raz. Zbyt duże może urwać głowę. Zbyt słabe może nie zdmuchnąć życia ze skazańca. – I co najważniejsze, musimy być psychologicznie przygotowani do tej pracy. (cytat z India Today 12 września 2012 - oryginał u góry) Oprócz obiektywnych trudności, pozostaje jeszcze kwestia zasadnicza, czy kara śmierci jest w ogóle dopuszczalna. I tu oczywiście jest duża dyskusja oraz ruch w kierunku zniesienia kary śmierci. Krajów, które stosują karę śmierci nie jest już chyba tak wiele, ale są to kraje znaczące (Stany Zjednoczone i Chiny). Myślę jednak, że najbardziej nawet radykalny przeciwnik kary śmierci musiałby sobie poradzić z argumentem, że kiedyś kara śmierci była stosowana we wszystkich społeczeństwach (podobno poza Rusią Kijowską). Jest zatem szansa, że nasza cywilizacja nie stałaby się taka, jaka teraz jest bez stosowania tak okrutnej kary. Dopiero teraz na pewnym poziomie dojrzałości ludzkości nie musielibyśmy jej stosować. Z drugiej strony słyszałem również, że zabijanie członków własnego gatunku nie jest teorii ewolucji aż tak powszechnym. Że zwierzęta bardziej się starają zabijać zwierzęta z innych gatunków. Więc kara śmierci nie byłaby czymś aż tak prastarym. Może już ktoś systematycznie zbadał, kiedy kara śmierci pojawia się u ludzi Tylko nie wiem, czy nie zabijanie członków własnego gatunku przez zwierzęta nie jest pouczającym mitem. Bo na internecie można można jednak znaleźć przypadki agresji zwierząt wobec własnych pobratymców. Z jednej strony czytam Some animals will fight 'to the death' for mating privileges or territory; but that is rare. Humans are the only ones to commit true, cold-blooded murder of their own species. Ale z drugiej Animals unquestionably kill members of their species, all the time. Male lions slaughter all the cubs when they join a new pride; rival ant colonies of the same species fight bloody wars; chimpanzees have been shown to kill each other at similar per capita rates to humans. A te modliszki, które zabijają modliszków a akcie kopulacji. Więc w sumie nie wiem. Jestem zdecydowanym przeciwnikiem kary śmierci, jeśli chodzi o wiek dwudziesty pierwszy. Co do historii nie jestem pewien. Dla mnie znoszenie kary śmierci jest dowodem postępu, który pojawia się wraz z odchodzeniem przez ludzkość od zasad walki ewolucyjnej. Jesteśmy już na tyle bogaci, by coraz mniej stosować w naszym życiu gwałtu, w stosunku do siebie i innych gatunków. Nawet Richard Hawkins uważa, że w życiu społecznym człowiek przezwycięża i powinien przezwyciężać zasady darwinizmu. Zawsze na podorędziu trzymam trochę cytatów, bo bez nich nikt by mi nie uwierzył, że Dawkins naprawdę tak myśli http://blogfilozoficzny.blox.pl/2011/02/Darwin-Dawkins-Sarah-Palin-Maciej-Giertych.html Oczywiście kara śmierci wróci, gdy ludność zbiednieje, a zwłaszcza, kiedy coraz mniejszy będzie dostęp do zasobów naturalnych, np. jedzenia czy wody pitnej. Przyszłe pokolenia muszą się o to martwić poniedziałek, 13 lutego 2012, markiz.witkowski
TrackBack
Komentarze
Gość: kwantowy, aavo13.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/02/13 23:20:40
teraz wyroki śmierci dotyczą nie pojedynczych egzemplarzy gatunku ale całych gromad osobników czyli tzw. państw.nie wiem czy to hipokryzja czy racjonalizacja ludzkich szlachthausów.
Gość: rafpaf, public-gprs139641.centertel.pl
2012/03/04 23:32:53
Pozwolę sobie małą korektę: "Richard Dawkins"
2012/03/17 09:57:27
Człowiek jak dla mnie eksterminuje osobniki które albo nie są w jego stadzie (stada można by uznać tak: ja->rodzina->mała społeczność lokalna np. osiedlowa->kolejne większe społeczności->kraj->gatunek) albo mu zagrażają/czynią krzywdę. Tym stado jest tym bardziej w strone ja tym jest dla nas ważniejsze. Jeżeli jakiś człowiek jest ogólnie dobrym działaczem ale z nieznanych powodów nasyła na mnie mafię to raczej nie będę zważał na jego dobre działania. I tutaj mamy śmieszną sytuację: jeżeli mamy możliwość uprzykrzenia życia np. skarbówce to zazwyczaj to robimy, ale kiedy mamy wybierać czy polska ekonomia ma dostać po głowie czy inna zawsze wybierzemy inną. Tak więc liczenie całego gatunku jako jednego stada może mieć miejsce tylko i wyłącznie przy zjednoczeniu go np. podczas jakiegoś najazdu kosmitów choć w możliwość tego zjednoczenia całkowicie zgodzę się z Lemem.
Pozdrawiam i zapraszam na mojego rozwijanego bloga. Jantek |