zapiski filozofującego rowerzysty i miłośnika podkastów Bez ipoda nie da się filozofować
Blog > Komentarze do wpisu

Schopenhauer a uprzywilejowany dostęp do mojego ja

Od czasu do czasu przypominam główną myśl mojego blogu. Jest to prawda, którą się narzuca swoją oczywistością, choć nie do końca daje się pogodzić ze światem nauk przyrodniczych (z drugiej strony nie musi implikować światopoglądu religijnego). Jest to przekonanie, że do naszej świadomości mamy intuicyjny, bezpośredni dostęp, niewymagający żadnych perceptorów, zaglądania do mózgu, itp.

Filozofia od wieków próbuje tę prawdę ująć w różne metafory. I musi tak robić, bo o bezpośrednim dostępie do naszej świadomości nie można zbyt wiele dosłownego powiedzieć poza tym, co już powiedziałem wyżej. Może jeszcze tylko dodam przykład, którym zawsze się posługuję, że po to, żeby stwierdzić, czy ząb mnie boli, nie muszę badać mojego stanu uzębienia, choć oczywiście powinienem.

Dzisiaj na poparcie tezy o bezpośrednim dostępie do mojej świadomości, przywołuję Schopenhauera, filozofa posępnego, ale na jakiś sposób szanowanego przez wszystkich. Polemizował on z Kantem. Kant uważał, że prawdziwego świata (rzeczy samej w sobie) nie poznamy nigdy. Ograniczeni jesteśmy tylko do tego, co nam zmysły podają w formie wrażeń. Ale Schopenhauer uważał, że Kant dokonał pewnego przeoczenia. I dalej już może przytoczmy streszczenie Tatarkiewicza, chociaż to już na pewno nie jest bezpośrednia znajomość filozofii Schopenhauera (dostęp do Schopenhauerowskiej rzeczy samej w sobie):

„Na drodze poznania obiektywnego, biorąc za punkt wyjścia wyobrażenie, nigdy poza wyobrażenia nie wyjdziemy, zawsze zostaniemy przy zjawiskach, przy zewnętrznej stronic rzeczy, i nie wnikniemy nigdy do ich wnętrza. Jest to prawda, którą już Kant poznał; ale nie zauważył prawdy drugiej, że my sami jesteśmy nie tylko poznającymi podmiotami, ale także przedmiotami do poznania, sami jesteśmy rzeczami w sobie. I przez to do istoty rzeczy, do której nie możemy przeniknąć z zewnątrz, możemy dojść od wewnątrz; rzecz sama w sobie nie może być poznana obiektywnie, ale może sama o sobie uzyskać samowiedzę”.

Schopenhauer to czy Tatarkiewicz? Wszystko jedno. Pięknie napisane! I zgadza się z tym, co myślę. Dla mnie ani freudyzm ani filozofia analityczna ani neuronauka nie zburzyły subiektywnego (w jakiś sposób kartezjańskiego) pojęcia jaźni. Poza tym jestem ateistą, ekstremistą i nawet materialistą (nie wierzę w duszę), uważam że nasza świadomość jaźni jest omylna i niewiele można o niej powiedzieć. Ale jest to moja jaźn!



środa, 26 listopada 2014, markiz.witkowski

Polecane wpisy

  • Instrumentum vocale

    Ostatnio były wybory prezydenckie i chyba już większość ludzi zapomniała, jak miesiąc temu wielkie namiętności wśród polemistów rozpalały stenogramy za katastro

  • 11 listopada świętem demokracji

    Zbliża się 11 listopada. W przeszłości z tej okazji latały petardy, kamienie, race. Bo 11 listopada to święto niepodległości a niepodległości trzeba bronić. Alb

  • Krótka wypowiedź Hume'a o lęku przed śmiercią (wpis zaduszkowy)

    I asked him if the thought of annihilation never gave him any uneasiness. He said not the least; no more than the thought that he had not been, as Lucretius obs

TrackBack
TrackBack URL wpisu: