O autorze
zapiski filozofującego rowerzysty i miłośnika podkastów Bez ipoda nie da się filozofować
sobota, 29 stycznia 2011

(na zdjęciu: wymyślona przez Schrodingera machina do równoczesnego uśmiercania i nie uśmiercania kotów)

Od czasu do czasu przypominam na tym blogu pewną myśl. Nieważne, czy ukształtował nas przypadek czy konieczność. Ani na  jedno ani na drugie nie mamy wpływu, więc nasza prawdziwa metafizyczna wolność nie jest do pogodzenia ani z determinizmem (= nasze działania są z konieczności takie jakie są) ani indeterminizmem (= są one całkowicie przypadkowe).

Tym bardziej, że co najmniej kilku matematyków (zob. link na końcu) wskazuje, że tak naprawdę zdarzeń przypadkowych może w ogóle nie być, bo bardzo trudno jest podać przykład zdarzenia prawdziwie losowego.

Weźmy ruletkę. Zanim nie przestanie się kręcić, nie potrafimy przewidzieć, na jakiej liczbie zatrzyma się kulka. Więc wydawałoby się, że jest to zdarzenie czysto losowe, czysty przypadek. Ale temat jest grząski, bo czy wynik ruletki jest naprawdę losowy? Jeżeli byśmy znali warunki początkowe i prawa fizyki istotne dla ruletki, to moglibyśmy znaleźć jakąś prawidłowość i w sumie przewidzieć wynik. Podobno to się udało trzem obywatelom jednego kraju ze Wschodniej Europy w Hotelu Ritz, którzy zarobili w ten sposób ponad milion funtów.

Według tego podejścia zdarzenie losowe przestałoby być dla nas losowe, gdybyśmy mieli na jego temat (i na temat świata) większą wiedzę.

W Grecji było dwóch filozofów, którzy byli atomistami, zanim odkryto atom. Ale w jednej sprawie różnili się bardzo. Demokryt ze swojej atomistycznej teorii wysnuł, że świat jest całkowicie zdeterminowany. Nie ma czegoś takiego jak losowość. Mówienie o losowości mierzy wyłącznie nasz brak wiedzy. Demokryt podaje przykład dwóch obywateli, którzy wysłali swoich służących do studni w tym samym czasie. Wysłali ich dlatego, że chcieli, by służący się spotkali i porozmawiali ze sobą. Natomiast służący, którzy nie znali tej intencji, myśleli, że spotkali się przy studni przypadkowo. Gdybyśmy, zdaniem Demokryta, prawidłowo zrozumieli świat, to nie byłoby miejsca dla czegoś takiego jak przypadek. Wszystko działoby się z jakiegoś powodu i dałoby się zawczasu przewidzieć.

Drugi atomista Epikur się nie zgadza. 200 lat po Demokrycie twierdzi, że atomy poruszają się zupełnie nieprzewidywalnie i że jest to nieredukowalne źródło losowości w świecie. Niezależnie od tego, jak dobrze zrozumiemy świat, będą zawsze istnieć nieprzewidywalne efekty, których nie będziemy mogli mierzyć ani przewidywać.

Matematycy mówią pseudolosowych ciągach liczb. Są to ciągi liczb, które są produkowane całkowicie deterministycznie, ale tak dobrze udają liczby dobrane losowo, że potrafią przejść wszystkie testy losowości, które wymyślą statystycy. Na pytanie: czym się różnią liczby losowe od pseudolosowych, matematyk odpowiada: „Chodzi o to, żeby różniły się jak najmniej”. I powtarza, że losowość to temat grząski.  Tak naprawdę, to w stosunku do żadnego ciągu nie da się udowodnić, że jest losowy. Pseudolosowym ciągiem liczb jest ciąg kolejnych rozwinięć liczby Pi czy ciąg kolejnych liczb pierwszych.

Analogicznie do tej koncepcji, można tezę Demokryta ująć tak: wszystkie zdarzenia losowe są pseudolosowe. Ale są dwie obszary myślenia, z których przypadek czy zdarzenie losowe nie chcą tak łatwo sobie pójść.

Pierwszy obszar to fizyka kwantowa. ”Jest to jedyna dziedzina w świecie fizycznym, która wydaje się tak naprawdę opierać na prawdopodobieństwie. To jest ta dziwna fizyka, w której elektron nie wie dokładnie gdzie się znajduje , zanim go nie zaobserwujemy. Może być w dwóch miejscach w tym samym czasie. A potem, gdy zaobserwujemy elektron, to wydaje się, że jest probabilistycznie rozstrzygane, czy jest on w jednym miejscu, czy drugim. Dobrym zatem przykładem generatora liczb losowych jest posłużenie się pewną ilością materiału radioaktywnego, który z czasem uwolni nieco radioaktywności. Ale to, kiedy uwolni tę radioaktywność, wydaje się naprawdę kwestią losową. I model fizyki kwantowej, którym dysponujemy, ma charakter probabilistyczny (..). Może to, że model fizyki kwantowej ma charakter probabilistyczny, wynika stąd, że nie rozumiemy fizyki bardzo małych obiektów. Ale wytworzenie czegoś, co jest rzeczywiście losowe w chwili obecnej wymaga (i jest to jedyna droga) zaprzęgnięcia fizyki kwantowej”,

Drugi obszar to kwestia początku świata. Skoro świat zaczyna się od wielkiego wybuchu, to sam wybuch musi być zdarzeniem niezdeterminowanym, a zatem przypadkowym, bo od niego zaczyna się historia. Chyba że świat jest jednak nieskończony, co zawsze jest możliwe, bo co my naprawdę możemy o tym wiedzieć.

 

 

 

Fakty tu zawarte i cytat (w tłumaczeniu z audycji   BBC „Randomness and Pseudorandomness” w cyklu „In Our Time” http://www.bbc.co.uk/programmes/b00x9xjb . Niektóre wnioski moje. Bardzo mi miło donieść, że teraz BBC będzie trzymało na swojej stronie podcasty „In Our Time” i wiele innych po wieczne czasy a nie (jak dotąd) przez tydzień. Źle powiedziałem: oni już od jakiegoś czasu je trzymają w formie nadającej się do słuchania, ale teraz wiele audycji pozostawionych w archiwum na stronie będzie „na zawsze” w formie nadającej się do ściągnięcia na komputer. Mam nadzieję, że jest to jasne. W razie czego proszę zajrzeć tu http://faq.external.bbc.co.uk/questions/podcasts/episode_availability

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6