O autorze
zapiski filozofującego rowerzysty i miłośnika podkastów Bez ipoda nie da się filozofować
środa, 25 stycznia 2012

 

Skoro wolności internetu broni Gazeta Wyborcza, wspierana przez hackerów oraz Janusza Korwina Mikkego i Annę Grodzką, to ja mogę sobie darować. Wyborcza na pewno zrobi to lepiej. Obronią internet przed cenzurą a internautów przed inwigilacją policji. Ja może napiszę, co mnie denerwuje w internecie przede wszystkim. Wkurza mnie to, że do internetu wszyscy mamy paszporty, ale niekoniecznie wizy ważne na wszystkie kraje świata.

Nie jest to jeszcze tendencja dominująca, ale internet coraz bardziej idzie w tym kierunku. Za parę lat może się okazać, że internetu już nie będzie jako takiego, będą natomiast internety w poszczególnych krajach, zasadniczo inne i niedostępne dla cudzoziemców, czy raczej osób, które fizycznie nie znajdują się w danym kraju (zdradza ich tzw. numer IP). Dla nich będzie przeznaczona ograniczona i wylizana wersja eksportowa, pozbawiona wszelkiego lokalnego kolorytu (typu CNN).

Weźmy na przykład moje ukochane BBC. Jeżeli chcemy na internecie obejrzeć któryś z jego lokalnych kanałów, a jesteśmy w Polsce, to przeczytamy tylko, że program nie jest dostępny poza Wielką Brytanią.

,

 

Chyba i tu winne są prawa autorskie, które sprawiają wrażenie analogowego instrumentu w cyfrowym świecie. Nie mają charakteru globalnego. Mają ograniczony zasięg terytorialny. Obowiązują zasadniczo tylko w danym kraju, w danym systemie prawnym. Ich właściciel może je sprzedać do innych krajów, ale nie musi. W każdy razie nie do wszystkich.

Stąd mieliśmy w latach dziewięćdziesiątych takie dziwolągi, jak telewizja Sky, która miała techniczną zdolność nadawania do dużej części Europy, ale poprzez kodowanie ograniczała nadawanie tylko do Wysp Brytyjskich. Prawdziwi telemaniacy sprowadzali wówczas pokątnie karty do dekoderów do Europy kontynentalnej. Teraz też można „podglądać” prawdziwą telewizję brytyjską, poprzez zmianę numeru IP. Są do tego specjalne programy typu virtual private network. Nie zachęcam do tego, bo nie wiem, czy to jest legalne czy nie.

Bardzo fajnie jest swobodnie podróżować po świecie. Surfować jak prawdziwy nomad po Europie, gdzie podobno zniesiono granice. Ale nie w cyberprzestrzeni. Tam granice dopiero się wprowadza a my patrzymy zaskoczeni, jak nomadzi, którym przegrodzono ich dotychczasowe szlaki wędrówek. W internecie jesteśmy na etapie, w którym potęgi kolonialne dzieliły między siebie kontynenty.

Chciałoby się krzyknąć w stylu Rousseau. „Nie słuchajcie oszusta, który grodzi internet i nie pozwala mi podróżować, gdzie chcę”. Ale z jednym istotnym zastrzeżeniem. W odróżnieniu od Rousseau nie mam nic przeciwko własności prywatnej. Już raczej przeciwko tyranii stanowionego przez państwo prawa i tego, że granice państwowe obowiązują nawet w internecie. 

Bo zrozumcie, jednego internetu po prostu nie ma. Będąc w Polsce nie mogę oglądać przeglądać tego samego internetu, co w innych krajach (np. nie mogę oglądać tych samych programów telewizyjnych, co w Wielkiej Brytanii - przynajmniej teoretycznie). Za żadne pieniądze! Nikt mi nie zaoferuje biletu. Być może niektóre programy są za mało komercyjne, by je promować za granicą dla paru osób. Może inne są za bardzo komercyjne, by pozwolić na takie ich internetowe podglądanie.

Nie mam problemu, żeby trochę zapłacić za film czy piosenkę. (Chociaż udane projekty typu wikipedia, spotify, podkasty, serwisy społecznościowe są darmowe dla użytkownika końcowego). Ale proszę: nie dzielcie internetu na wirtualne kraje, tylko dlatego, że systemy prawne nie są ujednolicone.

Zobaczymy jak będzie dalej. Czy wygra biznesowy nacjonalizm internetowy, czy cyberwłóczęga.

 

 

 

PS. Niektórzy z was lubią podkasty. W ramach podkastów dostępne są też audycje muzyczne. I tutaj są dwie możliwości. 1) Albo podkast jest ogólnie dostępny na internecie, lecz usunięte są z niego wszystkie piosenki, 2) Albo w podkaście zachowane są wszystkie piosenki, lecz podkast można ściągnąć tylko w kraju nadawania (chyba że się zmieni numer IP). Ten absurd też mnie bardzo wkurza.

 

 
1 , 2 , 3