O autorze
zapiski filozofującego rowerzysty i miłośnika podkastów Bez ipoda nie da się filozofować
piątek, 22 lutego 2013

Filmy filmami, ale jeśli chodzi o muzykę, to wydaje mi się, że problem tzw. piractwa zaraz się skończy. W Polsce właśnie zadebiutował spotify legalny serwis muzyczny i wygląda na to, że funkcjonuje świetnie. Jeśli jakieś grubsze błędy jeszcze zauważę, to tę notkę albo usunę, albo przeredaguję, ale jeżeli czytasz to, to co napisałem jakiś miesiąc po dacie opublikowania, to znaczy, że jest to szczera prawda.

Spotify jest legalnym serwisem muzycznym. Na spotify jest bardzo dużo utworów, nie wiem ile, może miliony, bo bez trudu można znaleźć nawet bardzo rzadkie (chociaż akurat polska muzyka prezentuje się skromniej). Paru artystów się z tego wyłamało, ale chyba nie jest ich tak dużo. Pozostali chyba mają ze spotify jakieś pieniądze. I wszystko działa absolutnie bez zarzutu, nic się nie zacina, wystarczy tylko słuchać.

Na razie jestem w czterdziestogodzinnym okresie próbnym. Później jest tak, że przez dziesięć godzin na miesiąc można słuchać muzyki za darmo. Jeżeli chcesz słuchać bez żadnych ograniczeń, płacisz dziesięć złotych na miesiąc. A jeśli chcesz jeszcze ściągnąć sobie na ipada, ipoda touch lub komórkę, to dwadzieścia złotych.

Sprawdźcie te fakty. Nie jestem dziennikarzem, tylko bloggerem, nie dzwoniłem do spotify, nie przeprowadzę z tymi ludźmi wywiadu. Ja też będę dalej sprawdzał.

Ale jeśli to wszystko jest prawdą, to tzw. piractwo muzyczne się po prostu nie opłaca. Przecież np. najbardziej znany serwis, którego nazwa oznacza małe zwierzątko, też nie jest za darmo. Płaci się za transfer danych. Potem ściągnięte pliki też gdzieś trzeba trzymać. Dyski tanieją, ale nie są tanie. Ze spotifaja muzykę można ściągnąć, ale nie trzeba robić z niej backupu, bo nigdzie nie zginie, można ściągnąć po raz drugi. Tak zrozumiałem ten system.

Dlaczego o tym piszę na blogu filozoficznym. Bo jest to ciekawe rozwiązanie problemu prawnego i moralnego. Muzykę łatwo było ściągać, ale rodziło to wątpliwości, czy się robi dobrze. Czy nie okrada się artystów? Z kolei wytwórnie muzyczne potrafiły się okrutnie zemścić. Amerykanka, która ściągnęła w P2P osiem chyba piosenek, do dzisiaj ma kłopoty sądowo-finansowe. A tu mamy eleganckie rozwiązanie, do którego nie tak łatwo się przyczepić, choć zapewne artyści nadal będą narzekać, że płacą im za mało.

09:34, markiz.witkowski , muzyka
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5