O autorze
zapiski filozofującego rowerzysty i miłośnika podkastów Bez ipoda nie da się filozofować
niedziela, 28 listopada 2010

Spadł pierwszy i wcale nie byle jaki śnieg. Za chwilę zostanę ostatnim rowerzystą na mieście. Bo ja na rowerze jeżdżę do pracy, 7,5 km w jedną stronę, nawet w lutym. Wcale nie taki wyczyn, bo dziadek blogierki (czyli mojej żony) w mieście Żyrardów też jeździ zimą na rowerze po zakupy, a ma lat prawie 90.

Tym bardziej zainteresowała mnie informacja podana w programie BBC Moneybox (który omawia finanse osobiste, bankowość i podatki) o inicjatywie „Cycle to Work” [Jeździmy na rowerze do pracy]. Program ten jest reklamowany przez pracodawców jako możliwość zakupu roweru, którym pracownik dojeżdża do pracy, za niewiele więcej niż połowę ceny sklepowej roweru. Oszczędność jak rozumiem bierze się ze sprytnej inżynierii podatkowej. Można o tym sobie przeczytać na stronie http://www.cyclescheme.co.uk/employee,faqs.htm, bo ja inżynierii podatkowej się nie znam, podobnie jak na każdej innej inżynierii, w tym rowerowej.

Dla mnie ważne jest to, że ktoś w ogóle o takich rzeczach myśli, bo u nas jeszcze nie zakorzeniła się myśl, że pracownik może dojeżdżać do pracy czym innym niż pojazdami benzynowymi (no ewentualnie tramwajem czy pociągiem). Pracodawcy nie poczuwają się do odpowiedzialności za korki uliczne, a przecież codziennie ściągają wielką armię ludzi do pracy. Dochodzi do tego sprawa klimatu. Nawet tak wytrawni rowerzyści jak conradtheme uważają, że w Polsce się nie da jeździć na rowerze zimą. Mają swoje argumenty i w sumie ich rzecz. Ja będę jeździł, bo nie znoszę tłoku w metrze ani korków na skrzyżowaniach.

Jeżeli program „Cycle to Work” jest kontrowersyjny, to dlatego, że są w nim jakieś podatkowe pułapki. Bo tak naprawdę pracownik roweru nie kupuje, tylko dzierżawi i jeśli za wcześnie odkupi, wówczas płaci do 25% ceny roweru. Ale chyba i tak wychodzi taniej, a żadnych pieniędzy nie można lekceważyć. Poza tym są jakieś sposoby ominięcia tych pułapek.

Natomiast nie wygląda na to, by były jakieś specjalne ograniczenia na rower, który możemy kupić. Pracownicy mogą kupić dowolny rower – w tym rowery elektryczne, popularne w Anglii (ale chyba nie w Polsce) nowoczesne rowery składane (jedyne, które tolerują w londyńskim metrze w godzinach szczytu), pod warunkiem, że się je kupi w jednym ze współpracujących z Cyclescheme 1,600 sklepami partnerskimi.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13