O autorze
zapiski filozofującego rowerzysty i miłośnika podkastów Bez ipoda nie da się filozofować
środa, 30 listopada 2011

Ze stoicyzmu można się śmiać. Że stoika nawet największe cierpienia będą obchodzi tyle, co fakt, że Pluton przestał być planetą. A co do stoickiego znoszenia tortur to jeden z bohaterów „Powieści szpiegowskiej” Borysa Akunina (dziejącej się w czasach stalinowskich) skonstatował, że ludzie dzieją się tylko na dwie kategorie: „jaja” i „oczy”. Wystarczy tortującemu ustalić, do której kategorii należy torturowany i zagrozić usunięciem danego organu.

Na pewno w czasach rzymskich było inaczej. Mucjusz Scewola włożył rękę do ognia, żeby pokazać, że nie lęka się ani tortur ani śmierci. Albo Lukrekcja, zgwałcona przez Sekstusa Tarkwiniusza, najpierw wszystko opowiedziała, a potem popełniła samobójstwo. Widać jednak, że wszyscy ci ludzie w jakiś sposób odbiegają od naszej normy. Są jakby „freak of nature” a nie „rule of nature”.

Także Marek Aureliusz nie tylko o stoicyzmie pisał, ale żył po stoicku. Został w końcu powalony epidemia dżumy. Gdy naradził się z lekarzem (i to nie byle jakim, bo z samym Galenem) i obaj doszli do wniosku, że nic się już nie da zrobić, Marek zdecydował się przyśpieszyć nieuniknioną śmierć poprzez powstrzymanie się od jedzenia i picia. Szóstego dnia takiego samozagłodzenia wezwał swoich przyjaciół i bliskich. Ci zebrali się wokół jego łoża i zaczęli rozpaczać. Marek zbeształ ich za te niefilozoficzną postawę. Powinni raczej pomyśleć o śmierci jako takiej, a jeśli już nie o problemach, filozoficznych, to o biznesie państwa, bo Kommodus już wtedy nie zapowiadał się na dobrego władcę.

Jak widzicie, czytam nowa biografię Marka Aureliusza. Zaplanowałem sobie jeszcze dwa wpisy w związku z tą lekturą.    

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6