O autorze
zapiski filozofującego rowerzysty i miłośnika podkastów Bez ipoda nie da się filozofować
poniedziałek, 26 listopada 2012

 

Ta dyskusja w poprzednim wpisie miała jeszcze boczny wątek, który pominąłem, a do którego teraz przejdę. Kiedy pierwszy zabierający w dyskusji mówca przekonywał wszystkich, że do rozważań o wojnie kwestie moralne niewiele wnoszą, to Michael Portillo, swego czasu wielka nadzieja Partii Konserwatywnej, zaproponował stanowisko, że wojną zdecydowanie moralną była II Wojna Światowa, oczywiście po stronie aliantów. Mówca nie mógł się jednak z tym zgodzić, przypomniał Hiroszimę i Drezno, dwie – jak to się już dzisiaj uważa – zbrodnie wojenne aliantów. Zaczęło się wielkie „huzia na Józia”, tym bardziej, że mówca połączył to stanowisko z dość kontrowersyjnym poglądem na temat Kosowa.

 Ale poparł go pośrednio izraelski profesor z Hajfy,  wskazując na pogląd, że przy wyzwalaniu Francji w bombardowaniach zginęło bardzo dużo francuskiej ludności cywilnej.  Ginęli ludzie w Gazie, ale kilkadziesiąt lat wcześniej ginęli ludzie w Caen. W ogóle bardzo trudno prowadzić nowoczesną wojnę, bombardując tylko cele wojskowej. Określenie „collateral damage” jest od czasu do czasu używane i nie jest to termin bankowy.

O tym, czy druga wojna światowa była wojną sprawiedliwą już się na tym blogu zastanawiałem. Tak się jednak składa, że za poglądem, że druga wojna była wojną niesprawiedliwą mógłbym przytoczyć dużo cięższe argumenty niż zostały użyte w audycji.  Churchill i Roosevelt mieli bardzo ekscentrycznych sojuszników (Stalin, Tito). Możemy założyć, że wojna rosyjsko-niemiecka była po stronie rosyjskiej sprawiedliwa a Stalin jakimś cudem zaczął nagle wcielać wolę ruskiego ludu, jak nowy Newski. Możemy tak założyć, choć nie musimy. Ale podbój Europy Wchodniej, na co Churchill i Roosevelt musieli przystać, już zdecydowanie nie był sprawiedliwy. I Jałta

Druga wojna dla Anglików i Francuzów zaczęła się 3 września 1939  nie np. w obronie Żydów czy demokracji przed totalitaryzmem, jak można by sądzić, tylko w obronie niepodległości Polski. Kiedy o tym zapomniano i zaczęto realizować inne cele? Czy wojna, w której się zapomina, po co się walczy, może być wojną sprawiedliwą?



00:02, markiz.witkowski , historia
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5