O autorze
zapiski filozofującego rowerzysty i miłośnika podkastów Bez ipoda nie da się filozofować
wtorek, 21 grudnia 2010

Zima to ostateczny test dla każdego rowerzysty a przede wszystkim roweru. Również i mój rower potrafi wyglądać podobnie, gdy zostawię go na kilka dni pod domem. Przypominam, że sezon rowerowy trwa cały rok.

Moim dotychczasowym czytelnikom jestem winien dokończenie pewnej osobistej przygody. Może pamiętacie, jak pisałem tym roku o moich pewnych kłopotach prawnych jako rowerzysty. Nie, wcale nie złapano mnie pijanego celem samoukarania. Nie zatrzymano mnie też za jazdę po chodniku. Skorzystałem z gościnności metra warszawskiego, które jest bardzo przyjazne dla rowerów (bardziej niż na przykład metro londyńskie). Chciałem sobie skrócić podróż do domu. Ale gdy otwierałem bramkę boczną, musiałem zbyt mocno pociągnąć, ponieważ szyba od razu pękła i rozbiła się na wiele drobnych kawałków. Trzeba powiedzieć, że te bramki są raz zamknięte a raz nie, może dlatego, że metro zakłada, że mają służyć jedynie do ewakuacji (w wypadku pożaru czy aktu terroryzmu) a na codzień nie powinny być używane.

 

W londyńskim metrze (które normalnych rowerów nie toleruje w godzinach szczytu) też są bramki boczne, ale służą inwalidom, wózkom dziecinnym i (przez implikację) rowerom, wtedy kiedy są dopuszczane. Pokazuje to zdjęcie, które zrobiłem w kwietniu tego roku, ale mam je w domu i wkleję dopiero później. W Warszawie służy do tego winda. Niektóre windy bywają jednak za małe dla rowerów.

 

Tak czy owak, zatrzymany przez policję, przyznałem się do wszystkiego i postanowiłem pokryć zaistniałą szkodę. Policja pochwaliła moją decyzję. Napisałem list do zarządu metra, w którym obiecałem zapłacić za szybę w momencie, kiedy pojawi się wycena. Propozycja ta została jednak odrzucona („Metro Warszawskie Sp. z o.o. informuje, że komplet dokumentów został zgodnie z procedurą przesłane Policji. W związku z powyższym nie widzę możliwości odstąpienia od postępowania w tej sprawie”).

 

Zabrzmiało groźnie. Po paru miesiącach istotnie wezwała mnie policja. Ale sformułowała żadnych oskarżeń. Uznała (na podstawie danych z monitoringu), że szybę zbiłem niechcący. Zasugerowała jednak, żeby dogadać się z metrem i zapłacić za zbitą szybę.

 

Nawet udałem się w tej sprawie do siedziby metra na Wilczym Dole. Ale nikt nie był tam zainteresowany moim zadośćuczynieniem. Wysłano sprawę na policję i tyle, choć ja przed niczym się nie uchylam.

 

Może mi przebaczyli.

 

Jest to przykład do naśladowania. Z okazji gwiazdki wybaczmy sobie wszystkie grzechy, nie tylko popełnione przez rowerzystów.

 

Wesołych Świąt

 

Marek

 
1 , 2 , 3 , 4