O autorze
zapiski filozofującego rowerzysty i miłośnika podkastów Bez ipoda nie da się filozofować
sobota, 31 marca 2012

Nawet ludzie o wrażliwości pacyfistycznej są skłonni poprzeć wojnę sprawiedliwą. Niech za przykład posłuży pacyfistyczna poza tym niemiecka Partia Zielonych, której przywódca Joschka Fisher poparł w latach dziewięćdziesiątych wojnę przeciwko Serbii, która prześladowała naród Kosowa. (O Serbii będzie jeszcze mowa). Nawiasem mówiąc, Joschka Fisher uosabia wszelkie sprzeczności lewicowego pacyfizmu, bo czy wcześniej, w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, nie bił się z policją (jeśli by już przymknąć oko na to, że kiedyś pożyczył samochód ewidentnemu terroryście Kleinowi).

Poza tym koalicja zachodnia zaatakowała Serbię, ale nie zaatakowała Sierra Leone, w którym naruszenia praw człowieka w tym czasie były również jaskrawe. (Mówi o tym Leszek Kołakowski w audycji o złu). Jak ma być sprawiedliwość, to dla wszystkich.

Ale wojna sprawiedliwa to bardzo zagmatwane pojęcie. Dość powiedzieć, że są ludzie, którzy uważają, że nawet pierwsza wojna światowa może być interpretowana jako wojna sprawiedliwa.

Nie chodzi o to, że dzięki niej powstała znowu Polska i modlił się o nią Mickiewicz. Raczej o to, że została wypowiedziana w odpowiedzi na rzeczywisty akt terroru. Zamordowano następcę tronu, a ludzie wtedy monarchię traktowali poważnie. Jeżeli rozumiemy Amerykanów, że w reakcji na apokaliptyczny atak na dwie wieże zbombardowali Kabul, to nie dziwmy się Austriakom, że po zabójstwie Franciszka Ferdynanda wypowiedzieli wojnę Serbii, która była uwikłana w akt terroru. Reszta to efekt domina.

Rosjanie bronią Serbii i zagrożonej Słowiańsczyzny, Niemcy czują się zagrożone agresją rosyjską, na koniec wchodzą do boju Anglicy broniąc neutralności Belgii na mocy traktatu z 1839 - wszystkie strony mają rację po swojej stronie. Co więcej, jak zwraca uwagę profesor Neil Fergusson, jeżeli czujemy, że prowadzimy wojnę sprawiedliwą, mamy rację i Bogą po naszej stronie, to wojna trwa tak długo, jak trwała pierwsza wojna światowa. Jego zdaniem, właśnie pierwsza wojna światowa ilustruje bankructwo idei wojny sprawiedliwej.

A co z drugą wojną światową? Czy przystąpienie do niej przez aliantów było sprawiedliwe czy nie. Wbrew pozorom odpowiedź na to pytanie nie jest taka prosta, bo np. Wielka Brytania nie wypowiedziała Niemcom wojny po to, by ocalić przed zagładą zagrożoną społeczność żydowską.

Wielka Brytania, niechętnie i opieszale, zaatakowała Niemcy w obronie niepodległości Polski, gwarantowanej podpisanym przez siebie aktem międzynarodowym. W trakcie wojny znalazła się w wielkim niebezpieczeństwie i musiała sprzymierzyć się z dyktatorem równie okrutnym jak Hitler. Wchodząc w sojusz ze Stalinem, Anglicy bardzo szybko musieli zrezygnować ze swojego celu: obrony niepodległości Polski. Pewno to było mniejszym złem, ale utrata niepodległości Polski pod koniec drugiej wojny światowej (tzw. Jałta), do której Stalin i alianci przyłożyli ręki, była na pewno aktem niesprawiedliwości. Jeżeli nawet druga wojna światowa była (dla aliantów) wojną sprawiedliwą, to na pewno musiał się po drodze zmienić jej cel.

 

To tyle na dzisiaj,

Pozdrawiam

 

 

 

 

 

Ale dodam kilka wyjaśnień

 

 

Poglądy są moje własne, ale trochę pod wpływem wypowiedzi Neila Fergusson w audycji "Just War" z cyklu BBC "In Our Time" Poprzedni wpis również pod wpływem tej audycji

 

Z angielskiej wikipedii przekopiowałem zasady wojny sprawiedliwej. Na ich gruncie na pewno prowadzona przez Churchilla druga wojna swiatowa nie była sprawiedliwa. Premier Anglii nie miał nic przeciw zabijaniu dziesiątek tysięcy cywilów poprzez naloty dywanowe (a w przypadku Trumana, co powiedzieć o Hiroszimie). A jest to sprzeczne z wytłuszczonym fragmentem.

więcej na ten temat

tu http://www.catholic.com/documents/just-war-doctrine

 

Principles of the Just War

  • A just war can only be waged as a last resort. All non-violent options must be exhausted before the use of force can be justified.
  • A war is just only if it is waged by a legitimate authority. Even just causes cannot be served by actions taken by individuals or groups who do not constitute an authority sanctioned by whatever the society and outsiders to the society deem legitimate.
  • A just war can only be fought to redress a wrong suffered. For example, self-defense against an armed attack is always considered to be a just cause (although the justice of the cause is not sufficient--see point #4). Further, a just war can only be fought with "right" intentions: the only permissible objective of a just war is to redress the injury.
  • A war can only be just if it is fought with a reasonable chance of success. Deaths and injury incurred in a hopeless cause are not morally justifiable.
  • The ultimate goal of a just war is to re-establish peace. More specifically, the peace established after the war must be preferable to the peace that would have prevailed if the war had not been fought.
  • The violence used in the war must be proportional to the injury suffered. States are prohibited from using force not necessary to attain the limited objective of addressing the injury suffered.
  • The weapons used in war must discriminate between combatants and non-combatants. Civilians are never permissible targets of war, and every effort must be taken to avoid killing civilians. The deaths of civilians are justified only if they are unavoidable victims of a deliberate attack on a military target.





17:23, markiz.witkowski , wojsko i wojna
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5