O autorze
zapiski filozofującego rowerzysty i miłośnika podkastów Bez ipoda nie da się filozofować
niedziela, 28 kwietnia 2013

Pokłócił się Melvyn Bragg z Richardem Dawkinsem, biologiem i propagatorem ateizmu. Odpowiedni fragment wystąpienia pierwszego z nich znaleźć można tu. Kim są obaj panowie?

Melvyn Bragg jest wielokrotnie cytowany na tym blogu. Link do jego audycji na BBC wisi tutaj od paru lat, a jej omówienie można znaleźć tu .Jest to najbardziej znany w Anglii popularyzator historii idei. I szeroko pojętej kultury. Jego program na BBC (dostępne jest na internecie pełne archiwum) obejmuje literaturę, historię, naukę, filozofię i bóg wie co jeszcze. W Boga akurat Bragg nie wierzy a chodzenie do kościoła uważa za przejaw zachowania plemiennego. Za to Bragg wierzy w Biblię Króla Jakuba (tłumaczenie na angielski z 17 wieku), którą uważa za jedną z najważniejszych książek w literaturze angielskiej i źródło wielu postępowych. Poświęcił jej książkę.). To czyni go nietolerancyjnym zbyt dużą wrogość wobec religii.

Richard Dawkins to orędownik teorii ewolucji (choć z jednym zdecydowanym wyjątkiem: darwinizmu spolecznego nie cierpi).Występował wcześniej w programie Melvyna Bragga „In Our Time”. Ten ostatni określa go jako „brilliant scientist, not an original scientist, a brilliant populariser of science."

I dalej pisze: "Po prostu wolalbym, żeby się w to wszysto nie angażował. Nie dlatego, żebym się nie zgadzał z jego ateizmem. Idea, że tak naprawdę nie ma boga, to wniosek, do którego każdy na tej sali doszedł, kiedy miał piętnaście czy szesnaście lat. Nie o to chodzi. Chodzi po pierwsze o jego złośliwość (nastiness), zwłaszcza wobec chrześcijaństwa. I po drugie, niestety, o jego niewiedzę”.

Krótko mówiąc, Lord Bragg zarzuca Dawkinsowi zbyt uproszczony stosunek do religii, oparty na zbyt powierzchownej wiedzy i nieuzasadnionej złośliwości. Nawet jeśli gotów byłby się z nim zgodzić, że Boga nie ma. Weźmy bowiem tezę, którą przypisuje Dawkinsowi, że chrześcijaństwo prowadzi do przemocy i destrukcyjnych okrucieństw na świecie. Bragg uważa, że teza jest nieprawdziwa. Dżingiz Khan w śreniowiowieczu podobno zamordował 20 milionów ludzi (w czasie, gdy Londyn liczył sobie 70 tysięcy mieszkańców), a chrześcijaninem nie był. Nie byli też chrześcijanami (ani w ogóle religijni) Stalin, Pol Pot i Mao. To nie chrześcijaństwo jest przyczyną okrucieństw, tylko my sami. Bogowie wojny dążąc do władzy nad innymi ludźmi, zawsze znajdą sobie pretekst do okrucieństwa, religijny lub świecki. Religia zresztą bardzo dobrze się jako pretekst nadaje, bo egoistyczne cele pozwala zamaskować pozorem czegoś bardziej obiektywnego. Ale idee świeckie czynią to nie gorzej.

Chociaż zorganizowanej religii nie ufam, muszę się z tymi stwierdzeniami Bragga zgodzić
(co nie przesądza sprawy, czy traktuje on Dawkinsa sprawiedliwie czy nie). Tak jak alkoholik raz się upija, bo jest mu smutno, a raz wesoło, militarysta raz morduje w imię religii a raz w imię walki z religią. A generalnie morduje tylko dlatego, że został napadnięty, przy czym były już wojny (na przykład pierwsza światowa), w której byli tylko napadnięci po wszystkich stronach. I wszystkie strony miały swoich kapelanów, a nawet wspierające ja partie socjalistyczne, które skądinąd głosiły hasła braterstwa między narodami. W czasie pierwszej wojny światowej wysiłek wojenny Francji wspierał na przykład anarchista Kropotkin.

Ateizm jest nie tylko stanowiskiem filozoficznym ale jak każde stanowisko wyrażane publicznie narażony jest na uproszczenia i propagandowe pokusy. Ale Melvyn Bragg na to nie pozwoli

11:30, markiz.witkowski , religia
Link Komentarze (7) »
 
1 , 2