O autorze
zapiski filozofującego rowerzysty i miłośnika podkastów Bez ipoda nie da się filozofować
poniedziałek, 28 maja 2012

1.

Dworzec w Siedlcach. Wsiadamy do pociągu do Hajnówki. Do przedziału dla rowerów. Na razie jest luźno. Nagle wjeżdża na stację podmiejski z Warszawy. Ludzie ładują rowery. Jest ich dużo więcej niż przewidziała fabryka wagonów. Ktoś liczy. Aż dwadzieścia siedem. Kiedyś to doprowadzi do jakiegoś wypadku, ale na razie triumfuje polska improwizacja. Nie podstawiono drugiego wagonu, ale nikt się z nikim nie pokłócił.

Dojeżdżamy do miejscowości Mordy. Ktoś z miejscowych podróżnych mówi, że miejscowość ta dziwnie się nazywa, bo Jaćwingowie – lud pruski, który tu kiedyś mieszkał, rozbił na miejscu późniejszej osady jakiś duży oddział polski a może krzyżacki. Pokonanych wymordował. No tak, ale sobie przypominam, że w sumie to raczej Jaćwingów wymordowano, a może sami wymarli.

Nie znajduję tej historii w Wikipedii, ale widzę informację, że w 13 wieku Jaćwingowie, dawni mieszkańcy Podlasia zostali ostatecznie rozbici pod Nurcem (chyba przez Leszka Czarnego), nie tak daleko od Mordów, w okolicach dzisiejszej prawosławnej Grabarki.

Chyba wszyscy Jaćwingowie nie wyginęli. Na internecie bez trudu można znaleźć słownik ich języka w tłumaczeniu na angielski.  Koniecznie popatrzcie tu

 

2.

Czy pamiętacie, ile to w swoim czasie obejrzeliśmy filmów o średniowiecznych rycerzach. Ivanhoe, Lancelot, różne filmy francuskie, polscy Krzyżacy, Gniewko, Aleksander Newski, czy nawet „Siódma pieczęć” Bergmana. Gdzieś na internecie istnieje lista 900 filmów o epoce średniowiecza.

W mojej pamięci nie zapisał się natomiast żaden film o Katarach, manichejskiej odmianie chrześcijaństwa, które wyznawano w 13 i 14 wieku w Langwedocji na południu Francji. Potem nastąpiła krucjata przeciw Katarom (których również zwano Albigensami), czyli po prostu palenie i mordowanie. Po Katarach zostały tylko zamki w górach, w których jakiś jeszcze czas pozostawali w schronieniu. Mogę sobie wyobrazić, że przez połowę historii sztuki filmowej temat ten był bardzo kontrowersyjny i milcząca chrześcijańska większość nie chciała, by widz utożsamiał się z kacerzami, o których żaden kościół się nie upominał. Ale teraz? Dlaczego? W swoim czasie Ceausescu wypromował filmową wiedzę o Dakach, o których zdecydowanie wiemy niż Trakach (chociaż teraz nakręcono serial Spartakus). Może tematem Albigensów powinien się zająć Ridley Scott, który już raz do tematu krucjat się przymierzył.

 3.

­­­­­­­­­­O Chazarach wiem mniej więcej tyle, co o Pieczyngach  i Połowcach , którzy podobnie jak tamci mieszkali, gdzieś w okolicach średniowiecznej Rusi. Ale jedna rzecz mniej fascynuje. Chazarowie, którzy eksperymentowali wcześniej z różnymi religiami (animizmem, islamem, szamanizmem i chrześcijaństwem), jakiś czas przed zejściem z głównej sceny historycznej nagle gremialnie przeszli na judaizm (8-9 wiek). Nie mogę tego teraz znaleźć, ale kiedyś czytałem, że miało to pozytywny sens polityczny, bo nie faworyzowało to żadnej dotychczasowej religii a Żydzi chyba nie widzą wielkiego sensu w nawracaniu innych narodów. Potem o Chazarach słuch zaniknął, tak jak o Jaćwingach i Katarach (oraz w zasadzie Pieczyngach i Połowcach), ale warto sprawdzić w Wikipedii jakie związki łączą Chazarów z późniejszymi Karaimami  i Krymczakami ).

Zaginione ludy!

11:10, markiz.witkowski , historia
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3