O autorze
zapiski filozofującego rowerzysty i miłośnika podkastów Bez ipoda nie da się filozofować
poniedziałek, 12 maja 2014

Są dwie kategorie filozoficzne, które ciągle nam się wymykają, i jedna, której my nie potrafimy się wymknąć. 1) teraz, 2) ja, 3) tu.

Pierwsza to „teraz”. Ilekroć pomyślimy o teraźniejszej chwili, już odchodzi w przeszłość. Teraźniejszość jest jak punkt, który nie ma wymiarów. Co więcej, jest to znikający punkt, wyłącznie punkt graniczny.

Druga to „ja”. Ilekroć myślę o swoim „ja”, to moje prawdziwe „ja” gdzieś odchodzi w dal. Próbuje się na nim skoncentrować i znowu prawdziwe „ja”, które się koncentruje, znowu jest gdzie indziej. Filozofowie zwracali uwagę na tę drugą kwestię, która jest zresztą chyba związana z pierwszą. Np. Ryle, kiedy pisał, że introspekcja jest niemożliwa. Możliwa jest jedynie retrospekcja, bo uczucia, o których myślimy, należą już jednak do przeszłości. Albo Sartre, który zwraca uwagę, że trudno liczyć papierosy i myśleć o ich liczeniu. Z drugiej strony, kiedy myślę o liczeniu papierosów, myślę raczej o tym, że papierosy liczyłem. Przykłady tego rodzaju można zresztą różnie rozumieć.

Na szczęście jest i trzecia kategoria, od której z kolei my nie możemy uciec. A dokładniej ja nie mogę uciec. Jest to „tu”, „tutaj”. Gdziekolwiek się udaję, to miejsce, z którego obserwuję świat, jest zawsze jego centrum. Mogę wybrać się w najbardziej egzotyczną podróż, a moje „tutaj” nawet o centymetr się nie przesunie. Co więcej, jest to centrum wyjątkowo strategiczne. Jeśli ono miałoby zniknąć, znika cały świat, a w każdym razie mój świat.

07:54, markiz.witkowski , filozofia umysłu
Link Dodaj komentarz »