O autorze
zapiski filozofującego rowerzysty i miłośnika podkastów Bez ipoda nie da się filozofować
wtorek, 29 września 2009

Jaki sens ma streszczanie podkastów, których mało kto słucha, na blogu, który mało kto czyta. Chyba tylko wtedy, jeśli dana audycja może coś zmienić w moich poglądach, poplątać moje neurony, które co jakiś czas trzeba czesać, bo chrystusowe lata mam już za sobą. Tak sobie myślałem, jak dziś pedałowałem do pracy.

 Mam dzisiaj taki podkast, który prowadzi mnie do świeckiej herezji, do dekonstrukcji poglądów laickich świętych, przy całym szacunku dla ich wielkich odkryć na temat przeszłości naszej ziemi, ze szczególnym uwzględnieniem materii ożywionej.

 Dawno już obiecałem omówienie audycji Melvyna Bragga o ciemnej energii. I znowu nie będę mógł dotrzymać słowa, bo gdzieś mi się zagubił odpowiedni plik. Można tego posłuchać na odpowiedniej stronie w formie Listen Again klikając  link „In Our Time".  Ale ja słucham rzeczy zasadniczo tylko na ipodzie, więc jeszcze raz poszukam.

 Za to mam z tej samej serii audycję „Origins of Life”. Jak zwykle Melvyn Bragg i trzech luminarzy, wśród nich Richard Dawkins, uznany za trzeciego najwybitniejszego intelektualistę (spośród znanych szerokiej publiczności) za Umberto Eco i Towarzyszem Językoznawcą (który zajmuje pierwsze miejsce). Dawkins to biolog ewolucjonista i (co ciekawe z filozoficznego punktu widzenia) obrońca praw małp. O innych jego poglądach filozoficznych wolę na polskojęzycznym blogu nie pisać.

 Życie pojawiło się na ziemi 3,9 miliarda lat temu. Atmosfera już istniała, ale nie było w niej tlenu. Gdyby był, to na tym etapie byłby trucizną. Ledwo powstałe życie by po prostu zniknęło. Mówiąc o powstaniu życia, Dawkins używa słowa luck (szczęście, tak jak w słowie szczęściarz, a nie tak, jak „szczęśliwy człowiek”). Życie powstało w wyniku szczęśliwego przypadku. Dla Melvyna Bragga brzmi to trochę God’s spark, iskra boża. Prowokacyjnie zwraca na to uwagę. Ale Dawkins jest ateistą. Dla niego luck oznacza po prostu zdarzenie bardzo mało prawdopodobne. Z drugiej strony Linda Partridge zwraca uwagę, że życie pojawiło się na ziemi bardzo wcześnie, jak tylko zaistniały po temu warunki. (Ziemia powstała 4,5 miliarda lat temu),  Mogłoby to oznaczać, że ilekroć powstaną warunki sprzyjające życiu, to jego powstanie jest wręcz bardzo prawdopodobne. („If the conditions are propitious, it is extremely likely to happen”). Przeciwko temu Dawkins nie zaprotestował.

 Dowiadujemy się jeszcze innych fascynujących informacji. Po pierwsze: trawy, kwiaty, jamochłony, ludzie -  wszyscy - pochodzimy od jednego przodka. Po drugie, komórki, z których zbudowane jest nasze ciało (i nie tylko) zawierają mitochondria, które powstały w ten sposób, że do pierwotnych komórek dostały się bakterie i tak się harmonijne poukładały, że dopiero pod koniec dwudziestego wieku ludzie na to wpadli. Po trzecie, życie mogło przyjść na ziemię z kosmosu poprzez asteroidy. Teorię taką głosił Fred Hoyle, ale i Dawkins uważa ją za interesującą. Mówi jednak o niej w taki sposób, który nie musi się podobać. (Tym bardziej, że za jakiś czas będę chciał napisać o Jerry Fodorze i jego krytyce teorii ewolucji, bo warto zrozumieć, co chce od Darwina filozof o takim autorytecie).

 Uprzedzam, że tu zaczyna się długa dygresja.

 Dawkins mówi tak:

 “The thing which really irritated me about Fred Holme.is that before putting his interesting ideas about panspermia, he put it in the context of trying to pick holes in Darwinism, as if one could get away from Darwin. You have got to have Darwin somewhere even if it is in outer space. You’ve got to have Darwinism to produce life that was later transported by panspermia or you do it here. It seems more economical to do it here. But I have no objection to doing it elsewhere and bringing it here”.

 tłumaczenie:

 “To, co mnie naprawdę irytuje w przypadku Freda Holme’a to fakt, że przed prezentacją swoich interesujących idei na temat panspermii, umieszcza je w kontekście „szukania dziur w całym” w darwinizmie, tak jak gdyby można było oderwać się od darwinizmu. Trzeba mieć Darwina, nawet gdzieś w kosmosie. Trzeba mieć Darwina, żeby wytworzyć życie, które wówczas zostanie przetransportowane przez panspermię, albo wytworzyć je tutaj. Dla mnie wydaje się bardziej ekonomicznym wytworzyć je tutaj. Ale nie sprzeciwiam się, żeby zrobić to gdzie indziej i przetransportować je tutaj”

 A więc Dawin rulez. Karol potęgą jest i basta.. Nie należy szukać dziur w całym. Darwin musi rządzić nie tylko na ziemi, ale i w kosmosie.

 Czy tego uczył nas Karl Popper? Ciekawe, że w fizyce podejście jest inne. Fizycy nie oczekują, że teoria Einsteina przetrwa tak po prostu. Oczekuje się, że zostanie kiedyś sfalsyfikowana i zastąpiona inną teorią. Podejrzewam, że różnica między fizyką a biologią wiąże się z tym, że biologią jest uwikłana w spór ideologiczny, w jaki fizyka nie jest. Biologia to teren walki między ewolucjonizmem a Intelligent Design, co bywa tylko sporem zastępczym wojny między religią a ateizmem.

Rozpędziłem się, więc piszę dalej. Wypowiedź wielkiego Dawkinsa przypomniała mi starą anegdotę o Popperze i Adlerze. Popper był kiedyś asystentem badawczym Adlera, ale starał się twórczo podchodzić do swej roli. Razu pewnego znalazł kontrprzykłady do teorii psychologicznej Adlera, który jednak odmówił dyskusji. „Młody człowieku, marnujesz czas szukając faktów, które mogą obalić moją teorię. Moja teoria jest tak dobra, że żadne fakty nie są jej w stanie obalić.”

 Trochę to podobne to krytyki szukania dziury w całym w darwinizmie.

 Anegdota o Adlerze to zapewne apokryf. Ale pokazuje podejście Poppera. Nauka polega na stawianiu śmiałych, zuchwałych hipotez. I tak się nic nie zweryfikuje, można tylko coś obalić.

 Wcale nie uważam, że Popper ma całkowitą rację, a podejście Dawkinsa jest w ogóle niesłuszne. To jest blog: głośne (a może raczej ciche) myślenie. Podejście Dawkinsa (w bardziej przychylnej interpretacji) rozumiem jako przekonanie, że Darwin zasadniczo ma rację i przedstawił nam prawdziwy obraz pochodzenia człowieka (i przyrody) i naszą rolą jest wypełnienie brakujących elementów tej układanki (ewentualnie poprawienie ewidentnie fałszywych drobiazgów).

 Więc dla równowagi anegdota o samym Popperze może trochę sprowadzająca jego poglądy do absurdu. Opowiada John Perry, współgospodarz podkastu „Philosophy Talk”, do którego link znaleźć można na bocznej szpalcie:

„Spotkałem raz Poppera, kiedy wygłaszał wykład w Stanford i pamiętam ten wykład bardzo żywo, bo po zakończeniu wykładu wstał jeden ze słuchaczy i powiedział. Profesorze Popper, jestem pracującym naukowcem (working scientist) i chciałbym powiedzieć tylko tyle, że my wszyscy pracujący naukowcy podziwiamy Pana bardziej niż jakiegokolwiek innego filozofa. Naprawdę bardzo się cieszę, że mogłem się znaleźć na tej sali, itd., itd., ale mam jedno małe pytanie. Czasami w mojej pracy jako praktykującego naukowca, wydaje mi się, że następną rzeczą, którą będę testował nie jest najbardziej zuchwała, ryzykowna hipoteza. Co Pan na to powie?  A Popper tylko spojrzał na niego i powiedział: „Well... prawdopodobnie nie jest pan zbyt dobrym naukowcem”.

 Ale jeśli tak, to i Dawkins nie jest zbyt dobrym naukowcem, bo jego przypadku najbardziej zuchwałą, ryzykowną hipotezą jest ta, że teoria ewolucji nie jest prawdziwa. Ale tej teorii Dawkins nie stawia. Autor „Samolubnego genu” nawet sobie nie wyobraża, że teoria ewolucji mogłaby być obalona.

(ciąg dalszy nastąpi)

20:25, markiz.witkowski , biologia
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9