O autorze
zapiski filozofującego rowerzysty i miłośnika podkastów Bez ipoda nie da się filozofować
niedziela, 31 października 2010

Czy w ogóle jednak możliwa jest dobra śmierć i na czym by na polegała. Ludwik Feuerbach daje jakieś przybliżenie tego zjawiska, gdy mówi o śmierci „zgodnej z naturą” czy też „zdrowej”. Jest to śmierć, „która następuje w późnym wieku, wtedy mianowicie, kiedy człowiek syt jest już swojego życia, tak jak Stary Testament mówi o patriarchach i innych błogosławionych mężach. Taka śmierć może być ostatnią wolą i pragnieniem człowieka. „Straszna jest tylko śmierć nienaturalna, gwałtowna i okrutna”.

Śmiercią nienaturalną byłaby na przykład śmierć na wojnie. Albo śmierć przedwczesna innego rodzaju. Miałem kiedyś przyjaciela, który zmarł tuż po pięćdziesiątce na tumor mózgu. W ostatniej drodze towarzyszyła mu matka i dwóch młodych synów. Pogrzeb był humanistyczny, bez księdza. Świecki kaznodzieja z Wólki Węglowej mówił mniej więcej tak: „Od śmierci nie możemy wiele wymagać. Ale uważamy, że matka nie powinna odprowadzać syna na cmentarz, a synowie dopiero wtedy, gdy ich włosy zostaną przyprószone siwizną”.

Feuerbach pisze o pewnej sytości życia. Może właściwie chodzi o przesyt, czy pewne uczucia, które skłaniałyby nas do rozstania się z życiem z miłą chęcią. Może daleko stąd jeszcze do nastrojów samobójczych, ale blisko do pragnienia śmierci. Wspaniałe miałem życie (to chyba powiedział Wittgenstein umierając), ale za więcej już dziękuję. Nie wiem, czy już o tym pisałem, ale bardzo mi się podoba to, co John Perry napisał o piosence Beatlesów „Hey Jude”. Znamy ją wszyscy. Na pewno się zgodzicie, że jest to piosenka ładna i ciekawa. Ale też zdecydowanie za długa. Po kilku zwrotkach i refrenach, zaczyna się śpiewanie typu pubowego i na dodatek motyw „la-la-lala-lala-lalalala Hey Jude” jest powtórzony na pewno kilkanaście razy. Skrócić tę piosenkę o dwie minuty, to znaczy uczynić ją wielokrotnie bardziej wartościową.

 Mówiąc poważnie, ze śmiercią naturalną są dwa problemy.  Po pierwsze nie jest ona wcale naturalna. Mało który z nas by żył długo bez pomocy współczesnej medycyny. Można wręcz powiedzieć, że jest to śmierć nienaturalna. Pewien filozof pisze:

„postulowana dziś „śmierć naturalna” jest w rzeczywistości śmiercią w najwyższym stopniu sztuczną, gdyż jest rezultatem sztucznych manipulacji dokonywanych przez człowieka na sobie samym i na warunkach swego życia”.

Ale to nie najważniejsze. Ważniejszy jest argument drugi. Może ten i ów jest syt życia, ale chyba takich ludzi nie jest wielu. W każdym razie nie wszyscy są tacy. Niejeden zdawszy sobie sprawę, że przeżył już wszystko: i dobre i złe, powiedziałby – to ja poproszę raz jeszcze. Być może nawet Beatlesi graliby Hey Jude jeszcze dłużej, gdyby im George Martin mikrofonów nie wyłączył.

Trzymajcie się

Markiz

/cytaty za Georg Scherer Filozofia śmierci. Od Anaksymandra do Adorno. Wydawnictwo WAM, Kraków 2008/

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 15