O autorze
zapiski filozofującego rowerzysty i miłośnika podkastów Bez ipoda nie da się filozofować

Apple, ipody i ipady

piątek, 02 marca 2012

Jak się zorientowałem „zakup kontrolowany” to jedna z form czegoś, co po angielsku nazywa się „sting operation”. Policjant po cywilnemu kupuje nielegalny towar (narkotyki, przemyt, kontrabandę), by schwytać dostawcę.

Ja zrobiłem trochę inaczej. Przeprowadziłem zakup kontrolowany legalnego towaru. Kupiłem film na polskich itunesach. Ponieważ zdaję sobie sprawę, jak niewiele osób oprócz mnie to zrobiło, opiszę swoje wrażenia z tego zakupu.

Mało kto zdaje sobie sprawę, że sklepik itunes (czyli i-store) ma już ofertę przeznaczoną dla mieszkańców Polski. Polski sklepik itunes/istore zadebiutował we wrześniu ubiegłego roku.

Ściągnąłem z itunesów film fabularny. Przy okazji okazało się, że parę moich obaw było nieuzasadnionych.

Po pierwsze, myślałem, że za każdym zakupem trzeba będzie wpisywać dane z karty kredytowej (co może być irytujące). Okazuje się, że zakupu dokonuje się dużo prościej, wręcz za prosto. Dane wpisuje się tylko raz, przy zakładaniu konta. Potem już tylko podaje się hasło i tyle (i do zobaczenia na wyciągu z karty). Wystarczy to do dokonania zakupu.

Po drugie, myślałem, że udostępnione filmy będą jedynie po polsku i to z głosem lektora, tak jak w tradycyjnych telewizjach (niech je piekło pochłonie). Okazuje się jednak, że oferta dotyczy przede wszystkim filmów anglojęzycznych.

Ściąga się bardzo prosto i szybko. Jak ktoś chce, od razu na pięć komputerów. Wygodę tego doceni ktoś, kto wiele czasu spędzał przegrywając filmy z jednego dysku na drugi.

Jeżeli zgubisz film, możesz go ściągnąć jeszcze raz. Doświadczone chomiki mają zapewne dużo filmów, które kiedyś ściągnęli, ale nie mogą sobie przypomnieć, na którym zaparkowali je dysku. W takiej sytuacji w i-storze ściągniemy film jeszcze raz (to chyba właśnie się nazywa i-chmura/i-cloud)

Jest to duża wygoda, która musi okupić to, że za film jednak się płaci, 7,99 w dolarach, w przypadku dość starego filmu (Kramer vs Kramer). Kupujący czuje (choć zapewne nie ma racji), że płaci za siebie i kilku innych, którzy filmu nie kupili. Nie jest to zbyt duża zachęta. Przy okazji dodaję, że nie jest tak, że ja osobiście mam za dużo pieniędzy. Po prostu znalazłem pewien film, który z pewnego powodu musiałem obejrzeć od razu. Czyli tzw. zakup na impuls (impulse purchase).

Ale może cena nie jest głównym problemem. Problemem jest bardzo skromna oferta. Tych filmów jest 1479, czy coś koło tego (np. z lat sześćdziesiątych jest ich 54 a z lat siedemdziesiątych 44 – może mam kłopoty ze wzrokiem, ale w tych dwóch dekadach nie znalazłem Felliniego, Antonioniego, Bergmana, Godarda, Chabrola, Truffauta, choć jest jeden Kubrick). Jeżeli szukasz jakiegoś konkretnego filmu, jest spora szansa, że go nie znajdziesz.

Mamy błędne koło. Posiadacze praw autorskich nie kwapią się z udostępnianiem filmów na internecie, bo mało osób zainteresowanych jest legalną ofertą. Z kolei, trudno jest być zainteresowanym tą ofertą, skoro jest skromna.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5