O autorze
zapiski filozofującego rowerzysty i miłośnika podkastów Bez ipoda nie da się filozofować

Paradoksy Zenona

wtorek, 13 grudnia 2011

Aż się dziwię, że Zenon, autor chyba z sześciu paradoksów, żadnego z nich nie poświęcił czasowi teraźniejszemu, który (jak by się temu dobrze przyjrzeć) ani nie nie istnieje ani nie może istnieć, bo go zaraz przeszłość pochłonie, gdy tylko z przyszłości się wyłoni. Bardzo mi zależało, by znaleźć taki paradoks u Zenona, ale to jest niemożliwie. Uniemożliwia to statyczny charakter tej filozofii. Raczej należałoby zajrzeć do Heraklita.

Weźmy na przykład jeden z paradoksów Zenona. Jeżeli chwilę definiujemy (podobnie jak punkt w geometrii, który nie ma wymiarów) jako cos o zerowym czasie trwania, to strzała musi pozostać nieruchomo, nie może poruszać się w locie.

Paradoks strzały mówi, że po to, by miał miejsce ruch przedmiot (np. lecąca strzała) musi zmieniać zajmowaną przez siebie pozycję. W każdej danej chwili czasu (pozbawionej długości, bo tak rozumieli chwilę starożytni)  strzała ani się nie porusza do miejsca, w którym się znajduje ani do miejsca, w którym się nie znajduje. Nie może się poruszać do miejsca, w którym jej nie ma, ponieważ nie upływa żaden czas, żeby się tam przesunęła, nie może się przesunąć tam, gdzie już jest, ponieważ już tam się znajduje. Innymi słowy, w żadnej chwili nie pojawia się żaden ruch.  Jeżeli wszystko jest bez ruchu w dowolnej chwili, a czas jest całkowicie złożony z chwil, wówczas ruch jest niemożliwy.

(Swoją drogą niech mi jakiś matematyk wytłumaczy, jak  to jest możliwe, że odcinek, który składa się z punktów, ma w ogóle długość. Przecież punkty długości nie mają i ile ich by nie było, nie dodadzą odcinkowi nawet centymetra.)

Ale ja mam akurat paradoks odwrotny. Dowodzi on tego, że nie istnieje czas teraźniejszy. Wszystko, co wydaje nam się czasem teraźniejszym, czymś trwałym, statycznym, od razu staje się przeszłością, ucieka nam w przeszłość, gdy tylko o tym pomyślimy. Oto piszę pewien wyraz na komputerze. Zanim to sobie uświadomiłem, zacząłem pisać kolejny wyraz, a dotychczasowy wyraz odszedł w przeszłość.

Dlaczego ten a nie inny paradoks, o tym na końcu tej notki. Ale zaciekawiło mnie to, że paradoks czasu teraźniejszego (którego właściwie nie ma) przypomina paradoks introspekcji (która znika) i którą Sartre i Ryle, chcieli zrównać z krótkoterminową pamięcią. INTROSPECTION IS RETROSPECTION.

A dlaczego to wszystko takie ważne. Ponieważ aż dwa nurty filozoficzne: epikureizm i stoicyzm każą nam (każde na swój sposób) mysleć kategoriami teraźniejszości i nie myśleć ani o przyszłości ani teraźniejszości. W szczególności, taką postawę zaleca Marek Aureliusz, o którym znowu w następnej notce.