O autorze
zapiski filozofującego rowerzysty i miłośnika podkastów Bez ipoda nie da się filozofować

e-booki

czwartek, 09 lutego 2012

Książki elektroniczne to fantastyczna rzecz, ale druk ma pewną przewagę.

Kupuję e-booka a potem psuje mi się komputer, albo w ogóle zapomniałem, że i gdzie ją mam. Chcę ściągnąć jeszcze jedna kopię, ale już zapomniałem hasła, a nawet stronę internetową sklepu. Muszę zapłacić jeszcze raz. Książki papierowe też się gubią, ale tak od razu nie znikają. Choć z drugiej strony, nikt nam nowej papierowej kopii w miejsce utraconej książki nie wyda i tu e-booki maja przewagę.

Porządkując przepisy, trzeba jakoś zadbać o to, by to e-booki szukały swojego właściciela a nie odwrotnie. Niech e-book się domaga, żeby go czytali. Niech krzyczy, że wziął pieniądze, ale nic jeszcze dla mnie nie zrobił (No i sprawy spadkowe, ale to na inny raz). To kwestie dla ruchu konsumentów.

Na szczęście mi się udało zgubić e-subskrypcję, a potem ją odzyskać.

Kiedyś na jednym ze swoich blogów chwaliłem się zakupem Galaxy Samsunga. Można zatem się zapytać co u niego słychać. Ja mogę tylko tyle powiedzieć, że mi go zwinęli. Wcześniej zaprenumerowałem na nim (poprzez aplikację Zinio) „India Today”, bo coraz bardziej interesuję się tym co, się dzieje na subkontynencie. Ale jak powiedziałem w lekturze pogrążony jest teraz kto inny.

Ale ja to też mogę to czytać. Dwa dni temu stałem się właścicielem rolsrojsowatego ipada. (No jasne, też go wyniosłem ze sklepu). Wyobraźcie sobie, że po zalogowaniu się do aplikacji Zino udało mi się odzyskać wszystkie numery „India Today”, które do tej pory redakcja udostępniła do ściągnięcia. Wygląda na to, że w lekturach elektronicznych niekoniecznie trzeba się od razu pogubić.

A że jest co czytać, pokażę w następnym wpisie.

12:18, markiz.witkowski , e-booki
Link Komentarze (5) »