O autorze
zapiski filozofującego rowerzysty i miłośnika podkastów Bez ipoda nie da się filozofować

faszyzm i komunizm

czwartek, 10 stycznia 2013

 

 

Ostatnio jedna z firm komórkowych musiała wycofać się z reklamy z Leninem. Było zbyt dużo protestów. Ale mnie ciekawi co innego. Mogę sobie wyobrazić, że jakaś firma wykorzysta wizerunek Mao, Fidela Castro lub Che Guevary. Ale raczej nie mogę sobie wyobrazić nawet próby wykorzystania wizerunku Hitlera. I to nie tylko w Polsce ale i w Niemczech.

Chodzi o to, że faszyzm jest traktowany inaczej niż komunizm. Faszym jest czymś zdecydowanie złym, natomiast komunizm to ruch zasadniczo dobry, ale prowadzący do wynaturzeń. To, że Heidegger zbliżył się do hitlerowców, było kompromitujące. To, że Sartre zbliżył się komunistów, raczej normalne. Dlaczego tak jest? Przecież liczba ofiar jednego i drugiego liczy się w milionach ludzi. Dlaczego komunizm  ma dużo lepszy PR. Wypisuję sobie od razu kilka powodów.

1)    Komunizm jest zasadniczo cool, bo chce zmieniać świat. Faszyzm, jeżeli nawet robić rewolucję, to po to, żeby wszystko było po staremu. Hitler nie marzył o idealnym ustroju, tylko żeby Niemcom było lepiej. Co się wiąże z kolejną różnicą. Komunizm myśli w kategoriach całej ludzkości, faszyzm w kategoriach egoizmu narodowego. Faszyzm szykuje się do wojny, komunizm twierdzi, że wychowuje dla pokoju. Komunizm odwołuje się do tego, co w ludzkości szlachetne, do marzeń o lepszym świecie, braterstwa między narodami, itd. Faszyzm do nacjonalizmu, nienawiści rasowej, militaryzmu, zapyziałego konserwatyzmu, itd. Skutek jest raczej ten sam. Miliony ofiar w łagrach i obozach koncentracyjnych. Bo nawet najszlachetniejsze marzenia wprowadza się siłą, a wszelkie marzenia mają to do siebie, że spełniają się, jak chcą.

Ale jest różnica w postrzeganiu.

2)    Żaden socjalista czy lewicowiec, nawet Tony Blair, nie może się wyrzec komunistów jako swoich krewnych. Lewica w dzisiejszym rozumieniu powstała w dziewiętnastym wieku  i wywodzi się albo od Marksa albo od któregoś z jego oponentów i poszczególne jej odłamy musiały się ustosunkować albo do Marksa, albo wobec nawet bardziej rewolucyjnych ruchów (np. terrorystycznych), przy jakiejś tam sympatii dla ich stanowisk. Inaczej jest natomiast z prawicą. Prawica wolnorynkowa na przykład typu Adama Smitha nie ma wiele wspólnego z idolami, którzy których faszyści umieszczali na swoich sztandarach. A niejedna prawica jest dużo starsza niż komunizm i faszyzm, dość wspomnieć monarchizm czy klerykalizm. Dlatego w odróżnieniu od lewicy, która ma krewnych z piekła rodem, wiele typów prawicy, nie musi odczuwać najmniejszego związku z faszyzmem. Toteż nie będzie miało do niego takiej sympatii, jak nawet socjaldemokrata do Che Guevary.

3)    I na koniec muzyka. Komunizm to ruch wywrotowy. Przynajmniej dopóki nie zdobędzie władzy. I dlatego z łatwością znajdzie porozumieniu z buntowniczą (młodzieżową) pop-kulturą i niefilharmoniczną muzyką. A także poetami typu Majakowski. Przecież przez jakiś czas nawet tępi rosyjscy bolszewicy byli w sojuszu z futurystami. Owszem jest i muzyka, którą lubią faszyści, ale trochę ci ona przyciężka (heavy going). W filmie o Carlosie terroryście pokazano nam prywatkę, na której pacyfiści grają piękne latynoskie ballady. No i z jakichś powodów wkracza tam policja, chyba równie naiwna jak widz, bo bez broni. Ale przyprowadzony przez nią informator identyfikuje Carlosa terrorystę i Carlos brutalnie zabiją kilku policjantów. Teraz już wiemy, jacy to pacyfiści.

Ale czy scena ta byłaby równie przekonująca, gdyby uczestnicy prywatki śpiewali „Horst Wessel Lied” albo nie daj Boże słuchali Wagnera z płyt.

12:40, markiz.witkowski , faszyzm i komunizm
Link Dodaj komentarz »