O autorze
zapiski filozofującego rowerzysty i miłośnika podkastów Bez ipoda nie da się filozofować

biologia

środa, 13 lutego 2013

Na stronie piątej swojej książki „Mind and Cosmos” Thomas Nagel rozważa dwa argumenty przeciw teorii ewolucji.

1) „First, given what is known about the chemical basis of biology and genetics, what is the likelihood that self-reproducing forms should have come into existence spontaneously on the early earth, solely through the operation of physics and chemistry”

Chociaż nie do końca rozumiem, jakie chemiczne podstawy biologii i genetyki Nagel ma na myśli, to mogę spokojnie założyć, że prawdopodobieństwo takiego zdarzenia było małe (chociaż w jakich jednostkach je liczyć?). Może dlatego tak myślę, że powstawanie nowego życia, to nie jest coś, z czym mamy do czynienia na co dzień. Już w poprzedniej notce napisałem, że takie nowe życie mogło powstać nie w tylko w wyniku działania praw fizyki i chemii, ale istotną rolę mógł odegrać przypadek. Jeżeli ktoś uważa, że prawdziwe przypadki nie istnieją, tylko że są to zdarzenia, których jeszcze nie zdążyliśmy wytłumaczyć prawami nauki, to trzeba mu powiedzieć, że co najmniej jeden przypadek istnieje – Big Bang – początek świata, bo nie da się go wyprowadzić z niczego, co istniało wcześniej, nawet prawa nauki).

Ale ten argument przeciw ewolucji kuleje. Bo nawet mało prawdopodobne zdarzenia są możliwe. A skoro powstanie w ten sposób życia nie jest niemożliwe, to nauka nie głosi nic absurdalnego. Tyle wniosków nauki wydaje się lub wydawało absurdalne (obrót słońca wobec ziemi jest pozorny, czas jest względny), więc jeszcze jeden mało prawdopodobny wniosek nie czyni różnicy.

2) „The second question is about the sources of variation in the evolutionary process that was set in motion once life began: In the available geological time since the first life forms appeared on earth, what is the likelihood that, as a result of physical accident, a sequence of viable genetic mutations should have occurred that was sufficient to permit natural selection to produce the organisms that actually exist?”

Chodzi o to, że parę miliardów lat może nie wystarczyć na wytworzenie całej różnorodności gatunków, które powstały na ziemi. Ale czy kilkanaście miliardów by wystarczyło? A nawet kilkadziesiąt? Darwin mógł zakładać jeszcze mniejszą liczbę lat niż się teraz przyjmuje. Ile byśmy lat nie założyli zawsze się to pokłóci z jakimiś naszymi zdroworozsądkowymi założeniami. Ale nauka, jak napisałem wyżej, nie musi się zgadzać ze zdrowym rozsądkiem, zwłaszcza, gdy przemawia przeciw niemu doświadczenie.  

Muszę jednak powiedzieć, że i ja miewam takie wątpliwości, nie mam tylko prestiżu amerykańskiego profesora, żeby o tym bezkarnie napisać. Ale obiektywizm nakazuje mi dodać, że podniesione przez Nagla argumenty nie mogą być decydujące.

Ja już wiem, jak ustosunkować się do książki Nagla. Będzie już tylko jeden o nimm wpis, bo inne rzeczy w kolejności czekają

12:47, markiz.witkowski , biologia
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10