O autorze
zapiski filozofującego rowerzysty i miłośnika podkastów Bez ipoda nie da się filozofować

etyka

czwartek, 03 kwietnia 2014
 
Uśmiałem się trochę, gdy kolega opowiedział mi anegdotkę, o tym jak przed laty cała jego klasa poszła na wagary, tylko dwie dziewczynki zostały w klasie i na wagary nie poszły. Przy najbliższej okazji cała klasa dostała ochrzan. Najpierw pani ochrzaniła wagarowiczów za to, że poszli na wagary. Potem ochrzaniła dwie dziewczynki, jak rozumiem za naruszenie zasad solidarności grupowej.

Dla mnie nauczycielka ta nie była zbyt mądra. Wygłosiła wobec całej klasy sprzeczność logiczną: źle jest pójść na wagary i źle jest nie pójść na wagary. Pe i nieprawda, że pe. Jedno i drugie jest źle. Dziewczynki nie miały wyboru. Nie mogły postąpić dobrze.


Ale już dwie osoby mi powiedziały, że nie mam racji. Że pani powiedziała coś istotnego o solidarności społecznej, że życie nie jest logiczne i o tym, że bycie łamistrajkiem jest fe! Jak jest strajk w zakladzie pracy, trzeba trzymać się razem.

Mimo wszystko, jest to trochę jak tragedia grecka. Tragedia grecka w sumie na tym polega, że bez względu na to, co kto zrobi, zawsze będzie winien. Edyp zrobił wszystko, żeby nie zabić ojca, ale bogowie tak pokierowali jego losem, by zabił i był winien. Antygona chowajac brata naraziła się Kreonowi, nie chowając brata naraziłaby się bogom. Takie nie kijem go, to pałką. Damned if you, damned if you don't.

Może zbyt koturnowo piszę o szkolnych wagarach, ale jest to jeden z tych problemów filozoficznych, z którym kompletnie nie mogę sobie poradzić. Nie chodzi o to, czy wagary są dobre czy nie. Tylko o to, co właściwe powinna była powiedzieć nauczycielka dziewczynkom, ktore nie poszły na wagary.
 
Przed laty Kołakowski chwalił niekonsekwencję. Ale niekonsekwencja polegająca na tym, że prawie w jednej wypowiedzi coś się chwali a potem to samo gani, wydaje się nieświadomym naśladowaniem sofistów.
12:39, markiz.witkowski , etyka
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13