O autorze
zapiski filozofującego rowerzysty i miłośnika podkastów Bez ipoda nie da się filozofować

rowery

piątek, 03 sierpnia 2012

Środek wakacji, więc może jeszcze dalej o rowerach. Nie jestem już w Anglii, ale nie ma to aż takiego znaczenia, bo słucham BBC 4 na ipadzie. Poza tym w Warszawie też wprowadzają system podobny do Barclays Cycle Hire, tylko jeszcze z niego nie korzystałem. Dowiedziałem się, że Londynie nazywają te rowery borysówkami, czyli boris bykes od imienia inicjatora (na zdjęciu), o którym jeszcze będzie mowa. My już też mamy nie tylko sławojki.

Poprzednio pisałem, że Londyn to miasto zbyt samochodowe i zatłoczone, by można było wygodnie jeździć na rowerze. Ale mimo to wielu ludzi to robi. Zwłaszcza teraz, kiedy Bradley Wiggins wygrał Tour de France i kiedy świetnie sobie radzi na olimpiadzie.

(Swoją drogą podobno nie miała racji komentatorka otwarcie olimpiady w BBC, kiedy powiedziała, że Wiggins to pierwszy zwycięzca Tour de France z Wysp Brytyjskich. Pewna Irlandka, z którą wtedy oglądałem telewizje, mówiła, że byli już zwycięzcy w Zielonej Wyspy).

Ale właśnie Bradley Wiggins rozpoczął kampanię na temat bezpieczeństwa rowerzystów na drogach. Bo przedwczoraj zdarzył się tragiczny wypadek. Autobus wiozący organizatorów olimpiady przejechał na śmierć 28-letniego rowerzystę.

Wiggins wzywa do wprowadzenia ustawodawstwa nakazującego rowerzystom jeździć w kaskach. Ale tutaj niespodzianka. Mer Londynu, charyzmatyczny Boris Johnson, który wygląda jak stand-up comedian i jest najsłynniejszym w Londynie rowerzystą, jest temu przeciwny. Nie przeczy temu, że kask jest bezpieczniejszy. Ale boi się, że obowiązkowe kaski mogą zniechęcić ludzi od jeżdżenia rowerami po mieście. Podobno tak było w Australii, gdzie po wprowadzeniu obowiązku noszenia kasków, mniej ludzi jeździło na rowerze.

Kaski mają zalety, ale zalety znikają na poziomie społeczeństwa, jeśli noszenie kasków będzie obowiązkowe – mówi osoba z kręgu Borisa Johnsona.

Staram się te argumenty zrozumieć. Bo wypadki rowerowe potrafią być nieprzyjemne. A rower to pojazd, który na żadnej nawierzchni nie czuje się tak naprawdę u siebie. Ani na jezdni, gdzie czuje się zbyt filigranowy, ani na chodniku, gdzie staruszkowie i chude dzieci się go boją. Ani na ścieżce rowerowej, gdzie slalomuje wśród wózków dziecięcych.

 

Więcej na temat tu

http://www.huffingtonpost.co.uk/2012/08/02/bradley-wiggins-cycle-helmet-comments_n_1732731.html

belisha beacons

boris bikes

sławojki

12:47, markiz.witkowski , rowery
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6