O autorze
zapiski filozofującego rowerzysty i miłośnika podkastów Bez ipoda nie da się filozofować

estetyka

środa, 17 listopada 2010

Żeby trochę podkolorować ten blog, który i tak prędzej czy później wróci do filozofii umysłu – mojej głównej obsesji – pobawię się dzisiaj w estetykę. Ani to moja specjalność, ani szczególnie uważałem na lekcjach, wszystko to w ramach ćwiczeń.

Pokuszę się dziś o definicję sztuki. Miałem przeczytać coś na ten temat, ale nie zrobiłem tego. Jak jednak pamiętam, rozważania o estetyce i historii sztuki lubią formuły trójelementowe, takie jak „liryka, epika, dramat”, albo Mickiewicz, Słowacki, Krasiński; Haydn, Mozart, Beethoven, Ajschylos, Sofokles, Eurypides.

Taka będzie też moja definicja, którą po raz prezentuję całemu internetowi. Nie do końca traktuję ją poważnie, ale sprawdza się w mojej percepcji sztuki. Sztuką a dokładnie dziełem sztuki jest coś, co przejawia łącznie następujące trzy cechy:

1) Jest piękne (albo brzydkie jak turpizmie, po prostu niektórzy lubią brzydotę). Piękno nie wystarcza. Zachód słońca jest piękny, ale od czasu Andrzeja Bursy wiemy, że nie jest dziełem sztuki. Albo coś pokręciłem Tak samo kicz jest piękny.

2) Jest mistrzowskie. Chodzi mi o to, że nie każdy je może stworzyć. Zarówno piękna solówka na gitarze elektrycznej (David Gilmour „Comfortably Numb”), jak i zaśpiewana aria operowa wymagają czasem talentu, czasem pracy, przeważnie jednego czy drugiego. Chociaż zdaje się, że w londyńskiej galerii Saatchi umieszczono jako dzieło sztuki zmiętą kartkę.

3) Jest oryginalne. Oryginalne znaczy nowe i tylko tyle. Po prostu jeszcze nikt takiego dzieła sztuki nie stworzył. Oryginalnym jest dzieło Cage’a, ale ponieważ brakuje mu co najmniej drugiej cechy, nie uważam go za dzieło sztuki.

Teraz zabawa będzie polegać na konfrontacji tej definicji z tym co uchodzi za dzieło sztuki. Have fun.

PS. Czy filozofia może być dziełem sztuki? Niektóre dialogi Platona należą do literatury („Uczta” jest świetnym słuchowiskiem radiowym), inne to wyjątkowe nudziarstwo. Dialogi Platona są po prostu nierówne. Co do ogólnej odpowiedzi, to o ile filozofia wymaga pewnego talentu i mistrzostwa, to rzadko, który tekst jest ładny. Teksty filozoficzne nadużywają fraz typu „Załóżmy, że”. A co do ich oryginalności, możliwości powiedzenia czegoś, czego jeszcze inny filozof nie powiedział? Naprawdę darujcie!

Bardzo lubię problemy filozoficzne. Ale wolę czytać literaturę. Natomiast nie mam wątpliwości, że dziełem sztuki jest wzór na benzen. Piękne to (ach ta symetria), oryginalne (w momencie tworzenia) i z ręki wielkiego mistrza wspomaganego genialną intuicją.

 
1 , 2