O autorze
zapiski filozofującego rowerzysty i miłośnika podkastów Bez ipoda nie da się filozofować

sztuczna inteligencja

czwartek, 13 października 2011

1

Najchętniej byłbym siedemnastowiecznym kartezjaninem, bo instynktownie zakładam, że umysł jest czymś innym niż mózg. Ale przeszedłem kurs filozofii analitycznej i wiem, ile jest argumentów przeciw temu zdroworozsądkowemu stanowisku (czasami określanemu jako psychologia ludowa). Historia nauki dowodzi też, że to co się nam wydaje, okazuje się iluzją, i świat jest zupełnie inny. Stąd różne przełomy kopernikańskie.

(Dodam od razu, że podobnie jak Chalmers nie jestem szczególnie religijny ani nie zależy mi na nieśmiertelności duszy.)

Tyle deklaracje ogólne, a teraz przechodzę do argumentu, który naiwnemu dualiście (dualista to taki, który wierzy, że umysł to co innego niż mózg) sprawia bardzo duży kłopot.

 

2

Zacznę od tego, co jest moim zdaniem najmocniejszym argumentem za dualizmem. Jest to tzw. prywatny dostęp do moich przeżyć. (Niektórzy mówią nawet uprzywilejowany dostęp.) Po to, żeby wiedzieć, że boli mnie ząb, nie muszę zaglądać do swojego mózgu (każdy ból rozgrywa się w mózgu), wiem o tym bezpośrednio (z introspekcji, jeśli mogę użyć trudnego słowa).

Przyjmuję założenie, że ludzie mają prywatny dostęp do swoich przeżyć, a nie ma (i nie może mieć) ich żadna maszyna wytworzona przez człowieka. Wydaje mi się, że jest to stanowisko odpowiadające pierwotnemu dualizmowi, który świadomie bądź nie wyznaje wielu z nas.

3

Po tych dwóch wstępach proponuję przeprowadzić pewien eksperyment myślowy (zasugerowany w trochę innej formie przez kolegę), najlepiej na sobie samym (jak to się przeważnie robi w philosophy of mind).

W chwili obecnej mam prywatny dostęp do swoich myśli. Mój układ nerwowy składa się z neuronów. Wyobraźmy sobie, że jeden z tych neuronów zastępuję jakimś połączeniem elektronicznym (takim jak w komputerze). Myślę, że nie muszę jeszcze stracić prywatnego dostępu do swoich myśli.

A jeśli zastąpię dwa neurony. Chyba też nie. A jeśli połowę neuronów? Też chyba nie, bo niby dlaczego. Zapewne, gdy wymienię wszystkie, również się nic nie stanie. Będę nadal myślącym i wyobrażającym sobie różne rzeczy człowiekiem, ale będę też krzemową maszyną, pewno jakimś komputerem lub robotem, może tylko nie tak złośliwym jak Bender z Futuramy.

Jeśli tak, to dualizm, upominający się o ludzką subiektywność, jest nie utrzymania. Bo mogę przekształcić się w maszynę nie tracąc nic nie swojej subiektywności.

 

4

Jeśli to wszystko jest możliwe (oczywiście tylko teoretycznie) i jeśli moje wnioski są poprawne, to nie musi być tak, by tylko człowiek był istotą czującą, świadomą, mającą prywatny dostęp do swoich myśli i uczuć. Może również istnieć taka maszyna.

Oczywiście, mogłem się tu gdzieś rąbnąć i jakieś przejście myślowe w tym eksperymencie nie jest poprawne. Albo po prostu nie można sobie tak wymieniać neuronów na „śrubki”. Ale chętnie bym podyskutował na ten temat.

Najlepiej z ludźmi, dla których problem umysł-mózg jest w ogóle jakimkolwiek problemem (tak jak dla mnie). Bo oprócz naiwnych dualistów, są też naiwni materialiści. I oprócz dualistów świeckich są też dualiści religijni, dla których też to wszystko nie musi być problemem, bo wszechmoc boska pokona każdy filozoficzny eksperyment myślowy.

 
1 , 2 , 3 , 4