O autorze
zapiski filozofującego rowerzysty i miłośnika podkastów Bez ipoda nie da się filozofować

sceptycyzm

niedziela, 13 marca 2011

1.

Problem sceptycyzmu jest postawiony na głowie. Najczęściej określa się go jako pytanie, czy świat zewnętrzny naprawdę istnieje, czy jest naszą iluzją. I w takiej formie bardzo łatwo ten problem skompromitować, znajdując na pytanie trywialną odpowiedź.

2. 

Załóżmy, że gdy rozglądamy się po świecie, oglądamy coś w rodzaju telewizji. Z jednej strony można zadawać sobie sensownie pytanie, czy telewizja ta nadaje nam jakąś transmisję na żywo, z jakiegoś świata, który nie jest telewizorem, czy pokazuje nam film, który przedstawia świat całkowicie wyimaginowany („mecz czy opera mydlana”). Ale telewizor, za pomocą którego poznajemy świat (w odróżnieniu od zwykłych telewizorów) nie jest dwuwymiarowy. Jest jak najbardziej 3 D i bardzo HD. Gdyby przedstawiane w moim osobistym telewizorze przedmioty znajdowały się „w mojej głowie”, to i tak byłyby kolorowe i bardzo konkretne. O przedstawiane w moim telewizorze przedmioty można łatwo się potłuc, skaleczyć, niektóre zapachy są przyjemne a inne nie. To, co widzimy, można by nadal uznać za iluzję, i wiele filmów („Matrix”, „Incepcja”) znakomicie zilustruje tę intuicję. Tylko my tak naprawdę nie wiemy, co to jest iluzja i rzeczywistość, jeśli te pojęcia potraktujemy bardzo ogólnie, tak że możemy je traktować jako cechę całego postrzeganego przez nas świata.

Moneta, którą widzimy, dotykamy, trzymamy, itd. na naszym osobistym „telewizorze” ma swój kształt, kolor, ciężar i jeżeli byłaby iluzją, to trudno powiedzieć, czym różniłaby się od rzeczywistości.

Innymi słowy, cały świat istotnie może znajdować się „w mojej głowie”, ale nie sprawia to najmniejszej różnicy, skoro jakość odbioru iluzji i rzeczywistości jest taka sama. Nawet nie wiadomo, czy jest to sensowny dylemat, chociaż wspomniane filmy są bardzo przekonujące. Świat w mojej głowie czy poza moją głową jest tak samo wyraźny. Dlatego byli filozofowie, jak Moore i Ajdukiewicz, który problem sceptycyzmu traktowali jako banalny, rozwiązywalny poprzez pokazanie lewej i prawej ręki. Może mają rację, może nie.

 

Dla mnie nie jest to najważniejsze.

3. 

Najważniejszy jest problem innych umysłów. Pytanie, czy istnieją inne umysły poza moim. Ten problem jest bardzo realny. Przed chwilą zastanawiałem się, czy świat jest w mojej głowie czy poza nią. Pytanie teraz brzmi czy ludzie, których widzę w mojej osobistej telewizji, są tylko elementem wyświetlanego filmu, czy sami mogą się zastanawiać, nad realnym istnieniem świata zewnętrznego. Czy świat można obserwować także z ich punktu widzenia? Czy są podmiotem czy przedmiotem świata.

Powiedzmy, że na moim „telewizorze” pojawia się zdjęcie, na którym widać cztery osoby. Oczywiście zdjęcie jest trójwymiarowe i prawdę mówiąc ruchome. Pytanie jest takie, czy osoby te to takie same piksele jak wszystko inne na zdjęciu, czy one też na mnie patrzą i widzą mnie na ich własnym telewizorze. Uwaga: patrzą na mnie, ale nie w takim sensie jak kamera w studio, albo aparat u fotografa.

Żeby istniały inne podmioty świat nie musi istnieć „realnie”, „poza moją i czyjąkolwiek inną głową”. Monadologia Leibniza jest rozwiązaniem, w którym istnieją inne podmioty ale nie istnieje świat zewnętrzny. Każda monada, każdy poszczególny podmiot ogląda tylko własne postrzeżenia, ale są one między sobą jakoś skoordynowane, na podstawie harmonii przedustawnej. Wcale nie wymaga ona istnienia Boga. O ile pamiętam, w Incepcji też jest koordynacja (synchronized system of "kicks").

 

5

 

Odróżniajmy od siebie problem osobnego istnienia świata i istnienia innych umysłów. To są dwa problemy, nie jeden. Ale żeby to docenić trzeba zapewne być dualistą i pamiętać, że co innego kamień a co innego istota myśląca, co innego człowiek (a może i zwierzę) a co innego maszyna.

 6.

A dlaczego problem innych umysłów jest ważny. Bez uznania, że istnieją inne umysły, trudno nam będzie zbudować etykę, nawet w sensie Hume’a, opartą na współodczuwaniu. Jeżeli uznamy innych za przedmioty, automaty a może nawet piksele, to nie będziemy wrażliwi na ich cierpienie. Trudno czuć empatię wobec piksela.