O autorze
zapiski filozofującego rowerzysty i miłośnika podkastów Bez ipoda nie da się filozofować

Douglas Hofstadter

niedziela, 11 września 2011

Ale czy ja sam nie jestem niekonsekwentny? Z jednej strony filozofom udało się mnie przekonać, że wolna wola jest iluzją, natomiast nie jest dla mnie iluzją świadomość jako coś nie do końca redukowalnego do materii. Zdaję sobie sprawę, że zarówno wolna wola, jak i świadomość (rozumiana trochę jako dusza, choć to rzecz jasna nie do końca to samo), to pojęcia, które brzmią trochę „kościelnie”. I są traktowane jako niedające się pogodzić z obrazem świata, który nam daje nauka. Tymczasem ja odrzucam wolą wolę, a uznaję eteryczną świadomość. Ani scjentyści ani teologowie nigdy nie uznają mnie za swojego.

WOLNA WOLA. Nasze celowe działania (czyli takie, które podejmujemy, dlatego że chcemy je podjąć) zależą od nas i tylko my mamy na nie wpływ. Mimo, że jesteśmy częścią przyrody czy środowiska ludzkiego, nie możemy zwalać winy za nasze postępowanie na okoliczności zewnętrzne. To my ponosimy odpowiedzialność za to, co robimy, bo mamy swobodę postępowania w taki czy inny sposób.

Nieprawda - mówi przeciwnik istnienia wolnej woli. Nasze zachowanie podlega prawom naukowym, przede wszystkim prawom fizyki, do których wszystkie inne mogą być redukowalne. Być może nawet nie wszystko w świecie da się sprowadzić do praw nauki (czyli determinizmu). Wtedy mamy w świecie do czynienia z prawdziwym przypadkiem. Ale wszystko jedno czy w świecie panuje przypadek czy konieczność. Na jedno i drugie nie mamy wpływu. Ponieważ nasze zachowanie determinuje przypadek bądź konieczność, nie jesteśmy nigdy naprawdę wolni.

Zostałem przekonany. Od studiów nie wierzę w wolną wolę i jest mi z tym dobrze. Lubię też powtarzać cytat z Einsteina, że świadomość braku wolnej woli pozwala mu nie brać ludzi zbyt poważnie i nie się nie wkurzać. (dokładniejszy cytat a nawet nagranie dźwiękowe na tej stronie http://www.einstein-website.de/z_biography/credo.html)

ŚWIADOMOŚĆ. Mimo, że nasz mózg ma coś wspólnego z myśleniem, to ja nie muszę zaglądać do mózgu, żeby mieć dostęp do moich myśli. Dokonuję tego przez introspekcję. Uświadamiam sobie swoje własne myśli, spostrzeżenia i uczucia poprzez myślenie o nich. Jest mi przyjemnie i uświadamiam to sobie.

Na to z kolei jest kontrargument, że życie psychiczne, które nie dałoby się zredukować, do np. stanów mózgu, jest nie do pogodzenia z obrazem świata, jaki daje współczesna nauka. Czym jest zatem życie psychiczne, introspekcja, itd. Po prostu złudzeniem? To, że nasze przeżycia wewnętrzne są złudzeniem, jest np. twierdzeniem książki „I am a Strange Loop” Douglasa Hofstadtera (najlepsze streszczenie tych poglądów w wywiadzie z autorem http://tal.forum2.org/hofstadter_interview ). Douglas H. mówi w niej, że tak naprawdę istnieją tylko cząsteczki i cząstki, o których mówi fizyka i chemia, ale ponieważ ludzie nie mają z nimi wiele doświadczenia, to po to, by dobrze funkcjonować w świecie (i po prostu w nim przetrwać), tworzą sobie fikcje w rodzaju przeżyć psychicznych.

Dlaczego zatem nie wierzę w wolną wolę a wierzę w świadomość? Na pewno musiałbym tę wypowiedź rozwinąć, ale na razie powiem tyle, że krytyka istnienia wolnej woli jest dla mnie dużo lepiej uzasadniona niż krytyka niematerialnej świadomości. Poza tym, jeśli nawet świadomość jest iluzją, to wolę skupić się na iluzji, która wydaje mi się bardzo silna, niż na rzeczywistości fizyki, która wydaje się tylko konstrukcją teoretyczną. Ot, takie stanowisko post-fenomenologiczne.



 
1 , 2 , 3 , 4 , 5