O autorze
zapiski filozofującego rowerzysty i miłośnika podkastów Bez ipoda nie da się filozofować

Daniel Dennett

niedziela, 23 maja 2010

(to nie Dennet to William James)

Od tysiącleci ciągnie się w filozofii problem determinizmu: na ile nasze działania nie są wcale własne, ale na przykład są wynikiem praw nauki. To, co robię źle, nie jest moją winą, tylko tego, że świat, którego jestem częścią, w ten sposób mnie ukształtował. Świat opisują prawa i one tłumaczą moje zachowanie. Nie mogę zachowywać się inaczej. W tym, co robię jest konieczność.

Naukowcy zwracają też uwagę na rolę przypadku. Ciekawy jest tu darwinizm. Wydaje się czymś w rodzaju determinizmu biologicznego, chociaż żadnych praw nauki w nim znaleźć nie sposób. Ale równocześnie kładzie nacisk na rolę przypadku. Na przykład wówczas, kiedy głosi, że powstanie życia było czymś bardzo mało prawdopodobnym (chociaż oczywiście się dokonało).

Właśnie wysłuchałem audycji „In Our Time” o Williamie Jamesie. Pragmatysta James, brat wielkiego pisarza, chyba nie uchodzi za filozoficzną gwiazdę pierwszej wielkości. Ale uczestnik audycji wypowiedział się o nim naprawdę entuzjastycznie dodając do tego trochę perwersyjne streszczenie historii filozofii w wieku dwudziestym. Zaraz wrócę do darwizmu, ale myślę, że ta dygresja w formie cytatu ubarwi trochę tę notkę. Dawno nie słyszałem takiego zapału jak ze strony Jonathana Raya, prezentowanego przez Melvyna Bragga jak „freelance philosopher”:

„William James is one of the greatest philosophers ever. He is untypical. Philosophers of the twentieth century fall into two groups: either pettyfogging, nitpicking beaurocrats or egomaniacs with delusions of genius. He was not like that. He was honest, witty, modest, flexible, generous, very creative, open-minded thinker. And he produced prose which looks as a continuous flow of very colloquial thoughts, but is actually very carefully crafted”.

To jest dopiero soundbite. Przetłumaczmy to na polski:

„William James jest jednym z największych filozofów, którzy kiedykolwiek żyli. Dość nietypowym. Filozofowie dwudziestego wieku podpadają pod dwie grupy, albo upierdliwych biurokratów szukających dziury w całym, albo megalomanów ze złudzeniami geniuszu. James był inny. Uczciwy, dowcipny, skromny, elastyczny - bardzo twórczy, otwarty myśliciel. Tworzył prozę, która wydaje się nieprzerwanym ciągiem bardzo potocznych myśli, ale tak naprawdę jest bardzo wyszukana”.

Po takiej reklamie nie sposób nie posłuchać, co mówi James, przynajmniej w streszczeniu Jonathana Raya:

„U Darwina wspaniałe jest nie tylko to,  że jako uczony miał bardzo otwarty umysł, ale  że jego teoria ewolucji podsycała to, co nieoczekiwane. Za najważniejszą rzecz w darwinizmie James uważa zmienność losową. Nie ma ona charakteru deterministycznego, darwinizm powiada: występują szczęśliwe przypadki i pojawia się możliwość nowego życia”.

Tego rodzaju twierdzenia są bardzo frapujące. Ale są tacy, co twierdzą, że ani prawa nauki tak bardzo nas nie zniewalają, ani przypadek tak bardzo nie czyni nas wolnym.

 1) Prawa opierają się na powtarzalności. Wypuszczam z ręki kamień, kamień spada w dół. Ciało niepodparte spada. Hume zwrócił uwagę, że w tym wszystkim nie ma żadnej konieczności, jest tylko uogólnienie istniejącej regularności. Pewno ta regularność obowiązywać będzie w przyszłości, ale to tylko kwestia naszej wiary.

Choć z drugiej strony wydaje się to zupełnie bez sensu. Jeżeli ktoś nie wierzy,  że jesteśmy w okowach praw nauki, nich zaraz skoczy z okna, skoro to tylko kwestia wiary a nie rozumu. Dowie się, że nie ma żartów z filozofią.

2) Przypadek też nie czyni nas ani bardziej wolnymi. Zdać się na przypadek, to zdać się na coś, co jest zupełnie od nas niezależne. Trochę jak niesterowna tratwa na wodzie. Filozofem, który szczególnie zwracał uwagę na paradoks, że wolna wolna wolna wydaje się trudna do pogodzenia zarówno z determinizmem, jak i z jego negacją jest z wiekiem coraz bardziej podobny do Sokratesa Daniel Dennet. No i Roderick Chisholm

(to oczywiście Dennet, zdjęcia Chisholma nie znalazłem

Cały czas poszukuję myślicieli, którzy przekonanie o metafizycznej wolności człowieka opierali na roli przypadku.  Wygląda na to,  ze William James był jednym z nich.  Zapewne indeterminiści mnie nie przekonają, ale chciałbym sobie kiedyś uporządkować ten fragment filozofii idei. Tu determiniści, tu indeterminiści, a tu jeszcze zwolennicy trzeciej drogi: wolność jako twórczość z niczego (creatio ex nihilo) nie podlegająca ani przypadkowi ani konieczności. Zdaje się egzystencjalista Sartre i analityczny fenomenolog Roderick Chisholm mieli takie poglądy.

 

To na razie tyle

Marek

 

Cytat z Chisholma

"the ascription of responsibility conflicts with a deterministic view of action. Perhaps there is less need to argue that the ascription of responsibility also conflicts with an indeterministic view of action — with the view that the act, or some event that is essential to the act, is not caused at all".

źródło

tu

23:26, markiz.witkowski , Daniel Dennett
Link Komentarze (1) »