O autorze
zapiski filozofującego rowerzysty i miłośnika podkastów Bez ipoda nie da się filozofować

Bertrand Russell

środa, 05 lutego 2014

1

Wielcy myśliciele bywają zdumiewająco naiwni w swoich prognozach. Myślę na przykład o Kancie, który był przekonany, że w zakresie logiki uczeni nie mają już nic do roboty.

Zdaniem Kanta logika: “od czasów Arystotelesa nie musiała zrobić żadnego kroku wstecz […] Osobliwe jest jeszcze to, że nie mogła dotychczas zrobić ani kroku naprzód i przeto wedle wszelkich danych wydaje się zamknięta i wykończona.”

Było to tuż przed dwoma stuleciami wspaniałego rozwoju logiki. Przed de Morganem i Lewisem Carrolem, przed Russellem i Fregem. Nie chodzi o nazwiska, ale wiadomo, że logika w dwudziestym wieku była radykalnie inna niż zasadniczo arystotelesowska logika w czasach Kanta.

Z drugiej strony wypowiedź Kanta można potraktować jako prawdziwy opis sytuacji w jego czasach. Logika była wówczas dziedziną myśli, w której przez całe wieki niewiele się działo, a jakiś czas po śmierci Kanta przez kilkadziesiąt lat osiągnięto więcej niż w kilkaset. (Być może znawcy logiki średniowiecznej się z tym nie zgodzą). Myśl ludzka zdaje rozwijać się skokowo.

2

Inny kazus. Nie mogę sobie przypomnieć, kto zniechęcał Einsteina do zajmowania się fizyką. Pod koniec 19 wieku nauka ta wydawała się pełna i myślano, że nie będzie w niej już nic do roboty. „Przez nikogo nie kwestionowana, mechanika newtonowska była z powodzeniem stosowana zarówno w świecie molekuł jak i w skali Kosmosu. Teoria falowa światła została zintegrowana w teorię elektromagnetyczną.

Lord Kelvin, jeden z czołowych fizyków tego okresu wyraził przekonanie, że podstawowy zarys teorii fizycznych jest już dobrze ustalony i że pozostały tylko "dwie małe chmurki" na horyzoncie.”  Cytat ten pożyczyłem z blogu. Na szczęście Einstein swojego mentora nie posłuchał i przeprowadził taką rewolucję naukową, jakiej nigdy już potem nie było. Przynajmniej na razie

3

Rewolucja ta była tak skuteczna, że parę lat po niej Bertrand Russell mógł napisać w „What I Believe”  : „Wydaje się, ża nauka osiągnęła już swoje granice, zarówno dolną, jak i górną, zarówno w skali mikro, jak i makro. Uważa się, że kosmos jest skończony w zakresie przestrzeni, i że światło może pokonać drogę wokół niego w ciągu kilkuset milionów lat. Uważa się, że materia składa się z elektronów i protonów, których rozmiar jest skończony i których liczba w świecie jest również skończona. Prawdopodobnie ich zmiany nie mają charakteru ciągłego, jak kiedyś myślano, lecz następują zrywami (jerks), które nie są nigdy mniejsze niż pewien zryw minimalny. Prawa rządzące tymi zmianami, które – jak się wydaje – dadzą się podsumować małą liczbą bardzo ogólnych zasad, które determinują przeszłość i przyszłość świata, gdy znana jest jedynie mała część jego historii”.

I dalej Russell formułuje już prawdziwą herezję. „Nauka fizyki dochodzi zatem do etapu, kiedy jest pełna i, co za tym idzie, nieinteresująca. Jeżeli uwzględnimy prawa dotyczące ruchu elektronów i protonów, reszta wydaje się jedynie geografią—zbiorem poszczególnych faktów mówiących o ich rozkładzie w ramach jakiegoś fragment historii świata. Całkowita liczba faktów geografii wymaganej do ustalenia historii świata jest prawdopodobnie skończona ; teoretycznie rzecz biorąc można by je zapisać w wielkiej księdze, która byłaby przechowywana w Somerset House z maszyną obliczeniową, która, poprzez pokręcenie korbką, umożliwiłaby pytającemu ustalenie faktów w innych czasach niże te, które zostały odnotowane. Trudno jest wyobrazić sobie coś mniej ciekawego lub innego niż pełne pasji zachwyty nad niekompletnym odkryciem. To byłoby tak, jak wspiąć się na wysoką górę i nie znaleźć tam nic poza restauracją, w której sprzedają piwo imbirowe, widać tylko mgłę, ale gra radio. Być może w czasach Ahmesa ekscytująca była tabliczka mnożenia (tłumaczenie moje, nie znalazłem tłumaczenia w sieci, oryginał w przypisie).

4

W nauce wszystkie problemy już rozstrzygnięto i pozostaje tylko zbieranie faktów. Można pójść dalej niż Russell. To już nie geografia, tylko zbieranie znaczków, trainspotting, quizzy pubowe, familiada, literary criticism i co jeszcze. Kolekcjonowanie kolejnych cząstek elementarnych? Nie wiem, czy Russell nie napisał tego tekstu z pewną przesadą.

Ale zasadniczo wydaje się on prawdziwy, bo istotnie przez kilkadziesiąt lat nauki o świecie nie zmieniły obrazu świata, który pojawił się na początku dwudziestego wieku. (Wiedzielibyśmy o tym z gazet). Ludzie mniej wyrafinowani myślą o świecie po newtonowsku (albo jeszcze gorzej, np. magicznie), naukowcy i SF po einsteinowsku. I może tak zostanie przez dziesiątki czy setki lat.

Ale ludzkość będzie trwała dziesiątki tysięcy a może setki tysięcy lat. Szkoda, że nie zobaczymy, jak w międzyczasie zmieni się obraz świata. Możemy spróbować użyć naszej wyobraźni.  Podróże między światami równoległymi? Odwracanie strzałki czasu? Życie raz jeszcze? Tu naprawdę trzeba iść na całość i myśleć maksymalistycznie. Starożytnym Grekom wyobraźni nie brakowało, ale i tak telewizji i internetu sobie nie wyobrazili. Ale wyobrazili sobie atomy.

Oczywiście rewolucje naukowe nie mogą dokonywać się co roku i może Russell za dużo wymaga. Nie wykluczam jednak, że ma rację. Najważnieżniejsze zostało już zrobione i na całe lata pozostaje jedynie dłubanie w faktach i jeżdżenie palcem po globusie, który już został zasadniczo pokolorowany.

11:52, markiz.witkowski , Bertrand Russell
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2